piątek, 16 marca 2012

"Najczęstszy ludzki błąd - nie przewidzieć burzy w piękny czas."

Dzień był piękny. Wykorzystałam go oczywiście rowerowo. 27 km za mną. Miałam postanowienie, że ze względu, iż dopiero się rozkręcam, nie będę się forsować tylko wybiorę trasę lekką z minimalnymi podjazdami lub w ogóle ich brakiem. Zaczęłam dosyć niewinnie, pierwszy podjazd był na obwodnicy, skręciłam w prawo w kierunku Zaborza. Kolejny podjazd to dojazd do Grojca. Tam się zwahałam, lewo czy prawo? Wybrałam lewo. Następnie były Łazy... I tam się zaczęła katorga podjazdowa, bo przy wyjeździe z Łazów pojechałam na Osiek, gdzie nachyleń mnóstwo. Dałam jednak radę, ale musiałam parę razy popstrykać manetkami. Właściwa kondycja jeszcze przede mną. Cały przejazd zajął mi 1:28. Myślę, że jak na drugi raz jest to dobry wynik.

Dlaczego taki początek wpisu? Po prostu wydarzyło się coś, co być może zaważyło na dalszej znajomości z osobą mi bardzo bliską. Nie chcę wdawać się w szczegóły, niemniej jednak troszkę zabolało, że wobec prawdy nastąpiła obojętność i spojrzenie z perspektywy własnego "ja". Wiem, że pewne rzeczy bolą, szczególnie wtedy, gdy nie idą po naszej myśli, ale nie wszystko w życiu można mieć. Nie tędy droga, tak się po prostu nie da. Nie wobec uczuć. Mam poczucie, że szczerość i przyjaźń, przestała dla tej osoby mieć  znaczenie. W sercu czuję ból z tego powodu, zawsze chciałam dla wszystkich jak najlepiej, ceniłam sobie to, co mam i nigdy nie chciałam stracić. Co przyniesie jutrzejszy dzień? Nie wiem, wiem na pewno, że pójdę na rower, który pozwoli mi nie myśleć.

1 komentarz:

  1. Czasami tak po prostu jest, że pewne znajomości czy przyjaźnie nie wytrzymują próby czasu. Mogą być nawet bardzo zaawansowane, ale czas robi swoje - też to przerabiałam... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń