piątek, 8 stycznia 2010

40 dni i nocy. Już tyle tu jestem. Tu, czyli w szpitalu. A może - dopiero? Miałam gorsze dni, dałam to odczuć. Nie doszłam jeszcze do siebie, ale ten główny kryzys, powoli zaczyna mijać. Zbieram się.  Nieraz sobie myślę, dlaczego takie zachowania? Dlaczego ten system człowieka tak reaguje? Dlaczego wytwarzamy taką barierę, której nie chcemy przekroczyć? Nie wiem. Dzisiaj kolejne badanie, TK jamy brzusznej. Poszczę, więc nie na darmo dzisiaj wybił 40 dzień.

W szpitalu od rana chaos. Upierdliwa pacjentka wyżyła się na ordynatorze, wizyta na naszej sali trwała 39 minut. Pretensje, żale, oskarżenia. Gdybym to ja była na miejscu ordynatora, kobieta poleciałaby stąd z wielkim hukiem! Czarka goryczy przelała się w momencie, kiedy mąż owej pani powiedział, że wystarczy jeden telefon, a każdy zaczyna skakać, niech skaczą, przynajmniej się czymś zajmą!
Tego już było za wiele..., odezwałam się...

S: Pan myśli, że lekarze to nie mają co robić? Że sobie tylko siedzą, i plotkują? Oni podejmują decyzje, jeżeli mówią, że pana żona nie wymaga operacji, to dlaczego chce pan ją za wszelką cenę okaleczyć?  - ( zaznaczam, że kobieta zjadła protezę )
P: Mam żal do lekarzy, bo nie podeszli profesjonalnie!
S: Nie podeszli profesjonalnie? A ten stos badań, który wykonali? Przecież mówili, że trzeba czekać, że to jest chirurgia, a nie laryngologia... Czego pan jeszcze od nich chce?
P: Rekompensaty...
S: W jakiej postaci, mają panu stopy całować? Tutaj nie ma równych i równiejszych, tutaj każdego traktuje się tak samo, i wobec każdego się starają. No chyba, że panu się wydaje, że jest pan równiejszy?
Żona tego pana: Nie dyskutuj z tą panią ( to o mnie )
S: A dlaczego? Dlatego, że prawdę powiedziałam?
Żtp: Nie, ale dlatego, że nie zna pani realiów, jak w szpitalach jest...
S: A skąd taki wniosek? Leżę tutaj już miesiąc...
Chwila ciszy...
Żtp: Jak będzie pani musiała mieć operację, to pani sama zobaczy...
S: Jestem po 17 operacjach... Wiem, jak jest, i co? Na każdym kroku spotyka mnie życzliwość, bezinteresowność, i dobroć.... Ale ja nie krzyczę na lekarzy, bo cenię ich za to, że chcą mi pomóc! Nie żądam - bo mi się należy, tylko akceptuję wszystko, co postanowią. A pani, jak widzę ma z tym problem, bo pani się wydaje, że pani wie lepiej, i nawet nie da sobie wytłumaczyć, kiedy ordynator chce powiedzieć, dlaczego tak musi być. Więc, wydaje się pani, że jest pani równiejsza, czy nie?
Żtp: Nie będę z panią dyskutować...
S: Bo jak się nie da zaprzeczyć, to się nie dyskutuje...

Skończyła się ta rozmowa tak, że jak "Nowobogaccy" , pojechali sobie do Krakowa, to posypały się salwy pochwał w moim kierunku... Aleś im dogadała, brawo... Sami się już pogubili. Z ciebie to jest jednak niezłe ziółko.

Nic bym się nie odezwała, ale cwaniactwa nie zniosę!

Ale odbiło się to na mnie też... Nacinali mi dzisiaj mój malutki, biedny, paluszek, ała!

7 komentarzy:

  1. Jak można protezę zjeść? Wiele rzeczy widziałem no kij dobra, ale ŻEBY ZJEŚĆ PROTEZĘ?

    Było zapytać ile dał w łapę i wszystko byłoby jasne :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Złamaną protezę...
    BW, ty dzisiaj przegiąłeś... W takim wypadku, żadna to przyjemność, rozmawiać z Tobą, nawet poprzez komentarze. Uszanuj mego bloga, i odejdź sobie stąd w spokoju. Ja takich toksycznych ludzi nie potrzebuję, a następnym razem, uważaj na słowa, które kierujesz w moją stronę. Dużo zniosę, ale obrażać się nie pozwolę.

    OdpowiedzUsuń
  3. No dobsz, pobijesz mnie i w ogóle, dobranoc
    tłuczku :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Już mi nie musisz udowadniać, że nie warto z tobą rozmawiać. Idź swoją drogą, ode mnie się odczep.

    OdpowiedzUsuń
  5. Że zacytuję klasyka, LC... nie zna litości.

    A BW niech spada, jak dziewczyna ładnie prosi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolejne komentarze usunęłam. Jak brzmi porzekadło, trochę zmienione przeze mnie: "Nie dyskutuj z człowiekiem, któremu sprawia radość przeszkadzanie innym, bo najpierw zniży cię do swojego poziomu, a potem pobije własną bronią..." W końcu taki ktoś się znudzi, i odejdzie. Nie dajmy mu satysfakcji, i powodów do podniecenia, bo on niewątpliwie się tym podnieca. Plecie głupoty, nie słuchając, i nie przyjmując do wiadomości, innych niż własne wypowiedzi. Robi na przekór specjalnie, żeby zaistnieć, gdziekolwiek, ale żeby ktoś zauważył,że jest. Zapomina o jednym - kto ma władzę w klikaniu, ten rządzi. I kto nie toleruje takich ludzi, nie pozwoli sobie, żeby zepsuli mu życie. Na forum trollował - poleciał. Tutaj, to samo. I wiem, że będzie mi teraz przeszkadzał, ale jak mówisz - nie znam litości, i żaden jego komentarz długo tu nie pobędzie. Grzecznie nie odjedzie? Po prośbie też nie? To będzie leciał automatycznie. Mój blog, to mój świat, i nie chcę toksycznych ludzi.

    OdpowiedzUsuń