sobota, 30 stycznia 2010

Ech. Ciężki weekend. Niby dopiero sobota, a już jej mam dość. Z przepustką nie było problemów. Lekarz dyżurujący, puścił mnie, informując tylko, abym za dużo nie poimprezowała, bo w poniedziałek badania - dobre żarty, niby gdzie ja miałabym pójść z takimi plecami. Musiałam jednak coś z sobą zrobić, i w trosce o swój wygląd, udałam się do fryzjera. Wyszłam oberżynowo - króciutko ścięta. Taka długość włosów, odpowiada mi najbardziej, a już tym bardziej funkcjonalna jest przy pobycie w szpitalu. W domu, przywitała mnie Amelka. To dziecko przebywa u nas po 12 godzin dziennie. Przestaje mi się to podobać, i to już nie chodzi o to, że przez nią, nie mogę sobie nic zrobić. Dziecko powinno mieć swoich rodziców, a nie być non stop podrzucane. Jeżeli mam mieć przeszczep, to później będę potrzebowała spokoju, a przy niej go mieć nie będę, tym bardziej, że jest taka niedobra, i w ogóle nie słucha. Robi, co chce, i nie ma na nią mocnych. Mnie, jeszcze uda się ją ubrać, kwestia podejścia do rozwrzeszczanego dziecka, ale na dłuższą metę, takie coś nie ma prawa bytu - nie po przeszczepie. Jestem przemęczona, po kilku godzinach zajmowania się dzieckiem. Mało tego, babcia obraziła się na Amelkę, bo ta ją biła... Jak można się obrazić na dwulatka..., jak można szantażować dwulatka, jak można mówić dwulatkowi że jest niepotrzebny, i żeby sobie poszedł..., ale co ja się dziwię, jak ze mną kiedyś postępowała tak samo...


Pożytkuję sobie czas w samotności, przy meczu, który pewnie, przegramy, bo go oglądam, i przy piwku, które jakoś nie chce smakować, i żałuję, że przyszłam do domu. Gdyby nie to, że piję piwo, to kazałabym się odwieźć do szpitala. Tam jest moje miejsce, tam mi jest dobrze..., na dzień dzisiejszy...

Kala, Iva, pomogę Wam z blogami, jednak potrzebuję czasu. Taki czas nastanie po przeszczepie, kiedy już poczuję się lepiej.

3 komentarze:

  1. Przytulam Cię wirtualnie, spragniona kobieto :* Piwo nie smakuje i nie gasi pragnienia, bo nie o nie tu chodzi, niestety....

    OdpowiedzUsuń
  2. Piwo nie gasi, bo gasi je Sprite..., ale ja Sprite nie lubię, to szukam nadal...

    A tak BTW, Anonimowego mam jednego na swoim blogu, ale to nie on zostawił ten komentarz. , Kim wobec tego jest anonimowy, który mnie przytula wirtualnie? Ja się nie przytulam wirtualnie z ludźmi bez nicków...;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bez nicka to jak bez twarzy. Postaram się więcej nie dawać Ci takich zagadek ;)

    OdpowiedzUsuń