czwartek, 28 stycznia 2010

Koniec tygodnia nastaje, a wraz z nim, szykują się nadzieje, aby pójść sobie na domowe weekendowanie. Jak zwykle,  sprawy lubią się komplikować, a więc skoro o tym piszę, to jakaś przeszkoda w  moim pójściu być musi... Otóż, dzisiaj ordynator zakwalifikował mnie na wtorkowy przeszczep... Mam sobie sama wybrać, z którego miejsca pobiorą mi skórę. Do wyboru mam: pośladek i udo... Za cholerę  nie wiem, co będzie dla mnie korzystniejsze? Czy nastawiać się na niewidoczność blizn, czy na możliwość jakiegoś funkcjonowania po operacji? Kto z was doświadczony w tych bojach,  proszę o zostawienie po sobie śladu, skąd wam brali skórę, i czy to później boli ?

Czuję, że finiszuję, że choroba odpuszcza na dobre, że to małe ropienie, to tylko resztka tego, co jeszcze wyjść musi, że ten ból, który się pojawił jest przez Granulfex, że to nic złego..., żeby mnie ktoś jeszcze o tym zapewnił, to byłabym już całkowicie spokojna, no i że te stany podgorączkowe, to przez rozległość rany, a nie, że w organizmie toczy się znowu jakiś stan zapalny. Faktem jest, że ubytek jest dosyć duży, więc może faktycznie tak musi być. Ogólnie, staram sie o tym nie myśleć, żeby nie zwariować.

Sezon na Diablo2 LoD nadal trwa, i to już nie jest śmieszne, większego nałogu od siebie nie znam. Spędzam nad grą ponad 12 godzin, czy ktoś mnie przebije? Czy ze mną jest wszystko w porządku, czy jednak po wyjściu ze szpitala, muszę zacząć się leczyć? Bez złośliwości mi tu  tylko proszę, no ! Ja chyba wiem, od kogo nabyłam nawyk grania, kto mnie tym zaraził, niech teraz mi powie, jak się mam tego pozbyć, jak sobie nałożyć szlaban na granie, i być do tego konsekwentną  ;)

Wracając do weekendowania w domu, problem polega na tym, że muszę być zdrowa do tej operacji,  i nie wiem, czy dostanę przepustkę, w domu mi się nic poważniejszego  w sumie nie stanie, więc mam nadzieję, że lekarz pozytywnie rozpatrzy mą prośbę, tym bardziej, że zostanę na sali sama przez weekend, a ja tak nie chcę. Poza tym, w domu może bym coś zjadła normalnego, bo tu mam zero apetytu, obiady takie niedobre, że nie da się ich jeść, jakby człowiek nosa nie zatykał. Wstrętne, śmierdzące...fuj!




Update:
 Yyyy, a to dzisiaj jednak nie jest piątek...?  Stanowczo za długo przebywam w tym szpitalu!


4 komentarze:

  1. "Jak się pozbyć?";).Grać,grać i grać,aż do znudzenia;).Wiosną samo przejdzie;).

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli ma się sprawdzić, jak to mówią : "Byle do wiosny...", tylko nie wiem, czy to psychicznie wytrzymam :) Zastosuję się jednak do rad, bo i tak innego wyjścia nie mam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Buehehe! Wraca przedchorobowy humor :) Szkoda, że przez diabelskie uzależnienie, ale póki co odwyk może poczekać :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, wraca :D I najgorsze, że stare przyzwyczajenia również. Diablo 2 to mi sie już po nocach śni ;)Nałóg odejdzie,jak znów wsiądę na rower :D

    OdpowiedzUsuń