Mały falstarcik wyszedł dzisiaj... Operacja nie odbyła się, ze względu na brak czasu - tak to w skrócie można nazwać. Jestem podrasowana. Krew płynęła całą noc. Czekałam na nią dosyć długo, bo do 24, ze względu na to, że jechała do mnie z Krakowa. Mam rzadką grupę , i na miejscu takowej nie posiadali... Jak szybko można polepszyć wyniki, to sobie nawet nie wyobrażałam. Przetaczanie krwi, jest podobno najczęściej wykonywanym zabiegiem. Fajnie tak, aczkolwiek dyskomfort psychiczny jest, bo skąd mogę wiedzieć, kogo mam krew w sobie? Póki co - żyję, i nic mnie od środka nie zjadło.
Troszkę ubolewam nad faktem, że do zabiegu nie doszło dzisiaj, jutro znowu powtórka z rozrywki. Stres, bóle brzucha, a co gorsze, nie zjem proponowanego rosołku ;)
Nagotowałem na trzy dni;).Taki jest smaczniejszy jak się "przegyzie";).Choć po tej z Radomia może już masz dosyć;).
OdpowiedzUsuń