czwartek, 11 lutego 2010


A jednak czwartek, i to na dodatek tłusty..., to właśnie dzisiaj pożegnałam się na zawsze z Oddziałem Chirurgii Ogólnej  - jeżeli chodzi o "leżenie" tam. Wiem, sympatyczny W., że jestem "mikrobikem"( wolę to, aniżeli małą zarazę), ale tylko takim "malutkim", i chyba wybaczone będę miała, że grzecznie zapytałam lekarzy, czy mogę udać się do domu dzień wcześniej... Oni sami nie wyrazili sprzeciwu. Na oddziale panuje straszna bakteria, głupio byłoby zarazić się nią w ostatnim dniu.  Poranna wizyta od samego początku skazywała mnie na wygnanie . To wszystko za sprawą zastępcy ordynatora, który widział wczoraj ranę, i stwierdził, że wszystko jest dobrze - mogę iść, nawet w dniu dzisiejszym. Uśmiechnęła się ma gęba, wszak mnie dwa razy pewnych rzeczy powtarzać nie trzeba. Ordynator ostudził mój zapał mówiąc, że to nie tak szybko, że musi mnie widzieć ordynator Chirurgii Dziecięcej, który wraz z moim doktorem K. wykonywał przeszczep. Nie może tak być, że wypuści mnie bez ich wiedzy, niech oni sami zadecydują, czy nadaję się do wyjścia. Czekałam na opatrunek, przyszła ekipa. Sama nie wiem, co mam o tym wszystkim sądzić. Miałam dzisiaj podcinane naddatki, które tworzą się w kątach rany, zbiera się tam płyn, i może powodować to stan zapalny. W niektórych miejscach zaczyna tworzyć się naskórek, a inne części rany pozostają osłabione, i nie tworzy się tam nic, jakby nie było ukrwienia. Występuje też przeczulica tego miejsca. Ogólnie rzecz biorąc, jest w miarę, aczkolwiek mój doktor K powiedział, że dwa dni wcześniej wyglądało to o wiele lepiej..., niemniej jednak nadaję się do wyjścia, ale muszę przychodzić jeszcze na oddział, jak będzie dyżurował doktor K., wtedy będę miała zmieniane opatrunki. Muszę też kupić pas brzuszny, który będzie podtrzymywał mi opatrunki na plecach. Miejsce, które mam chore jest w takim miejscu, że jak się nie ruszę, to wszystko  odklejone...W domu nie wolno mi zbytnio się nadwyrężać, czyli zero podnoszenia, zginania , mam leżeć lub siedzieć w wyprostowanej pozycji, im więcej zginania, tym plecy bardziej narażone. Się zastosuję, bo i tak zniżyć się nie mogę, ograniczenie w plecach jakieś mam, i mnie nie puszcza. Nie tak to sobie wszystko wyobrażałam, chyba za dużo chciałam. Ech, brakuje mi tej cholernej cierpliwości... Noga, za sprawą Granuflexu zagoiła się, to samo brzuch. Teraz mam tylko czerwone blizny, takie niezbyt ciekawe, może kiedyś znikną. 

Dzisiaj mi się łezka w oku zakręciła. Wychodzi na to, że naprawdę mnie tam lubili, taka moja druga rodzina. Każdy przyszedł się ze mną pożegnać, było dużo uścisków, i nawet łez z drugiej strony. Nie myślałam, że tak będzie, wydawało mi się, że ja, to tylko kolejny przypadek, kolejny numer zapisany w księdze. Człowiek potrafi się przyzwyczaić do drugiego. Powiedzieli , że zawsze na mnie łóżko czekać będzie..., mogę wracać, i powinnam dostać medal, za ogromną cierpliwość, i dzielne znoszenie  cierpienia, jakim mnie obdarowywali w najgorszych momentach. Jestem podobno wielkim człowiekiem...Tak dziwnie o sobie słuchać, bo nie wydaje mi się, żebym taką była. Po prostu, lubię pomagać, lubię się uśmiechać, lubię ludzi, którzy ofiarują mi kawałek siebie, którzy są otwarci, którzy nadają na podobnych falach do mnie. Nie znoszę udawania, sztuczności. Po prostu jestem taki fajnutki Papinek, jak to kiedyś powiedział mi doktor...

Powrót do domu = szara rzeczywistość.

5 komentarzy:

  1. nooo :) gratuluję wyjścia (piszę gratuluję choć z tego co piszesz trudno wywnioskować czy cieszysz się z powodu powrotu do domu czy nie? a może sama nie jesteś pewna...?) rzucę Ci pączki angielskie własnej roboty jakoby mimo wszystko finisz największego uwiązania w jednym miejscu uczcić...
    Tylko łap bo nie wiem czy dorzucę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za pączka, aczkolwiek nie za bardzo za nimi przepadam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Aczkolwiek" :P...Ech Ty niejadku,ręce opadają;).

    OdpowiedzUsuń
  4. :DDDDDDDDDDDDDDDDDD Coraz bliżej to nasze piwo! A w domu odpoczywaj i odżywiaj się! Tak, odżywiaj się, zamiast udawać, że coś jesz :P Papusiaj, Papinku :D

    OdpowiedzUsuń
  5. gratulacje1-fajnie że wyszlaś nie ma jak w domu,teraz szybko wracaj do zdrowia pozdrawiamy!:)JA i Karol

    OdpowiedzUsuń