sobota, 13 lutego 2010

Czasami człowiek miewa gorsze momenty w swoim życiu, bywa zły, i chce w jakiś sposób sobie ulżyć, tylko nie wie jak. Jest mu smutno... Wtedy pojawia się ta mała "dama" po lewej, i sprawia że całe zło na chwilę znika. Wystarczy jej jeden uśmiech, aby ulec, aby przestać się złościć, aby ją przytulić,  a ona odpowiada wtedy : "Kofam  Agę".  To jest naprawdę taka chwila, w której chce się żyć, tym bardziej, że mała do tej pory do każdego mówiła, że go: "Nie Kofa".  Tak bardzo się zmieniła przez te dwa miesiące mojej nieobecności, że sobie nawet nie wyobrażacie. Dla mnie dzieciaki są największym dobrem tego świata, tylko czasami trzeba im pomóc wkroczyć na tę właściwą drogę. Ja, Amelusi muszę pomóc, bo większego łobuza od niej nie widziałam. Uśmieszek niewinny, a w oczkach chochliki..., ale takie urzekające, że czasami aż żal ukrócać złe zachowanie. Wszyscy mówią, że charakterek odziedziczyła po cioci, podobno w dzieciństwie  zawsze robiłam na odwrót. Z Amelką jest identycznie. Kiedy się jej mówi, żeby coś położyła, ona automatycznie odpowiada: "Nie połozić"..., i tak jest ze wszystkim. Z cudem graniczy ubranie ją, kiedy ona sama tego sobie nie życzy..., rodzicom brak konsekwencji, a ciocia sama nie podoła, jak  inni się nie dostosują. Na szczęście, gdy jesteśmy same, umiem sprawić, że się ubierze..., wystarczy ją podejść..., się ma ten dar psychologiczny ;) Jak się ją pyta, a kim jest Amelka, ona odpowiada:"Amejka jeśt Łobuź, taki pod siufit". Wszystko, znajdujące się w domu lub poza domem, na dzień dzisiejszy, oczami Amelki jest koloru..., zielonego, a jak się mówi, że wcale nie, to odpowiada: "Aga, ciichoo","Baba, ciichoo", "Sionia, ciichoo",  weź tu z taką pogadaj ;) Ona wszystko "lubim", wszystko "kupim", wszystko "psiniesim"... Podczas zabawy w kolory, na pytanie kim chce być, odpowiada: "diabjem", a jak się mówi, że trzeba być aniołkiem, to oczywiście pada: "Amejka diabej, nie anioj". Druga babcia poszła w zapomnienie, kiedy tylko do nas przychodzi, Amelka mówi: "Baba Jenia, Ty do domu ić, ubjejaj się, Amejka jest z Agą"

2 latka i 2 miesiące, tyle już istnieje na tym świecie..., czasami się złoszczę, że większość dnia spędza u nas, że nie mam możliwości odpocząć, ale potem zdaję sobie sprawę, że to dziecko potrzebuje bliskości, że po to jest ciocia, aby być przy niej, kiedy mnie potrzebuje, aby się z nią bawić, aby dać jej trochę świadomości, że bycie dzieckiem, to najpiękniejsze chwile na świecie, i te chwile powinna spędzić jak najlepiej, a nie być tylko przepychaną, pomiędzy domownikami. Rodzice, zajęci swoimi sprawami, często nie mają czasu dla swojego maludka, ale jest już Aga, i Amelka wtedy jest szczęśliwa...

Ciocia, zresztą też, chyba widać, a że dzisiaj 14 luty, to jak najbardziej jest tu miejsce na filmik, zaproponowany przez pewnego osobnika płci męskiej ;) W ten oto sposób uwidocznię, jak ważna dla mnie jest ta mała istotka, znajdująca się powyżej..., nie wpatrywać się w obraz, tylko słuchać...;)

1 komentarz:

  1. Uwielbiam tę piosenkę.
    Jestem zakochana w języku francuskim - to prawdziwa rozkosz dla zmysłów.
    Pozwoliłam sobie dodać Twój blog do ulubionych.
    Pozdrawiam wczesnym rankiem :)

    OdpowiedzUsuń