Dobrze, że człowiek czasami samoistnie się regeneruje, i potrafi wykrzesać z siebie jeszcze odrobinę chęci do tego wszystkiego. Mimo, że ból budzi mnie kilka razy w nocy, a chodzenie sprawia, że wyglądam jak przygarbiona staruszka,u której przy większym kroku pojawia się morderczy wyraz twarzy, to jakoś trwam, z nadzieją, że wszystko mi szybko minie, chociaż wiem, ze bez pomocy chirurga się nie obejdzie. Choroba rozwija się w szybkim tempie, a jej umiejscowienie jest najgorsze z możliwych - okolica lędźwiowa - tuż nad pośladkiem. Tym sposobem, zostałam pozbawiona możliwości noszenia spodni, i właściwie nie wiem, w czym teraz będę paradować. Staram się o tym nie myśleć, bo za duże zawracanie sobie głowy, powoduje u mnie "wczorajsze" wylewanie żali i smutków, z bezsilności, z przesadnego myślenia.
Dzisiejszy dzień zaczął się dobrze, gorączka nie jest duża - 37,4, więc jestem w stanie funkcjonować. Amelka też była, ostatnio przeżywa swój dwulatkowy bunt, i ciężko dojść z nią do porozumienia. Ty powiesz, że coś jest czerwone, ona automatycznie odpowie, że nie jest, mała chce serek, pytasz się jej, czy na pewno, kiwa głową, że tak, po czym, kiedy się ów serek otworzy, Amelka od razu mówi, że nie chce, i weź tu człowieku się nie zdenerwuj. Mowi się jej, nie bij Sonii, ona ze zdwojoną siłą, wymierza jej razy. Nie dotykaj, w jej rozumowaniu znaczy,dotykaj jeszcze bardziej. Na słowo: bądź grzeczna, odpowiedź pada: "nie bedem!", Od razu się obraża, i ucieka do kąta, w którym udaje, że jest najbardziej pokrzywdzona na świecie, i dzieje się jej nie wiadomo, jaka krzywda. Kiedy mówię jej, że jestem na nią obrażona, i idę sobie w świat,bo jest niegrzeczna, Amelka odpowiada: "To idem z Tobą!" Ech, dorasta mały gacopierz, i daje znać, że jej zdanie jest jedyne słuszne, i niepodważalne. Trudno walczyć z takim charakterkiem, tym bardziej, że ja należę do tego samego gatunku. Za parę latek, pewnie stanie się też maniaczką komputerową, jak ciocia, już ma zadatki, W., prawda? Byście widzieli, z jakim zaangażowaniem naciska klawisze od komputera, i operuje myszką, mając przy tym tak bardzo wystawiony język, że czasami boję się, że sobie go odgryzie. Duże znaczenie, mają u niej emotki, o czym przekonał się ów W. Uprzejmie informuję, że z lekka jesteś już biedny, dziecko sobie Ciebie, jako kolegę upatrzyło, i jak poszedłeś, słyszałam tylko: "ćem na kolana, do kolegi mówić", na nic były moje słowa, że kolega poszedł pracować, bo z jej ust padały słowa: "niech pydzie do Amelki - ćem" Jak ona coś chce, to już nie ma zmiłuj się.
Ciocia też dzisiaj walnęła gafę, bo zapomniała, że przy dziecku nie mówi się czegoś, co łatwo wpada w ucho. Jednak, powiedziała i myślą przewodnią jest: Git Majonez! Filmik, który zamieszę poniżej, zaprezentuje Wam, moją małą bratanicę, która prócz strzępienia ząbków, coś jeszcze komuś obiecuje, na rzecz czegoś, co ma być nagrodą.
A psik! ;)
Obiecanki, cacanki... Była grzeczna, ale tylko przez 10 minut!
W., a ja Cię uduszę, teraz sobie nic przy komputerze zrobić nie mogę, bo ona czyha na Ciebie cały czas: "a jeś kolega?", i pcha się na kolana...
A ten uśmieszek, to jest najbardziej fałszywy uśmieszek jaki znam :D
Git Majonez!
Hahahaha i git majonez;).Już koega idzie i śle buziaki z oddali;)...Ciekawe czy to zaścielone łóżko to tylko na potrzeby filmiku;).
OdpowiedzUsuńHahahaa, no wiesz co...
OdpowiedzUsuńMama pościeliła :D Na dzień dzisiejszy w pokoju panował duży porządek, nie ja bałagan czynię - tak dla ścisłości :)
Salanee kochana. Ja już liczyłam na to, że choróbsko wreszcie da ci odpuszczenie, a tu nic. Ach przykleiło to się do Ciebie...wiem co to znaczy gorączka...jak i ile można z tym żyć.
OdpowiedzUsuńGdybym mogłam, to bym na tą chorobę zesłała wszystkie komputerowe wirusy!!! Niech zginie!.
U mnie też dziś tak malo ciekawie - eh zycie!
Trzymaj się!
Hahaha, git majonez, skąd ja to znam...
OdpowiedzUsuńroześmiane oczka, niewinna buzia...
norma.
a i tak dokonają tego, czego pragną te nasze dzieciaki.. :)
No a majonez nie może być git? :) Niby dlaczego nie :D Amelka widać ma dobry gust ;) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńMoże być git, ten majonez :) Amelka bardzo lubi jajka na miękko z ketchupem:D Próbowaliście kiedyś? Ja się chyba nie odważę :D
OdpowiedzUsuńIva, sama już nie wiem, jak zadziałać na to badziewie.
Oj, tak, ta niewinna buzia, to najbardziej zaciemnione miejsce Amelki ;)
E... Na miękko?? Ja to wolałam na twardo, aczkolwiek pamiętam że jak byłam mała to lubiłam duuuuużo pomidorów :D (w sumie do dzisiaj mi zostało ;) ).
OdpowiedzUsuńTe dziecięce buzie nieraz skrywają hihihi, niezbyt niewinne rzeczy ;)
Pozdrawiam :)
Jeeej. To jak mowi git majonez, to mozna stosowac jako uniwersalny poprawiacz zlego humoru :D
OdpowiedzUsuńNo tak, bo o gustach nie powinno się dyskutować. Ja np., ostatni zajadałam ziemniaki z..., oliwkami :D Smakowały bardzo :)
OdpowiedzUsuńPomidory lubię, a i owszem, tylko pożeram je w okresie, kiedy naturalnie, bez wspomagaczy sobie wyrastają :)
JF, jest tak, jak mówisz. Przy niej, człowiek nie jest w stanie się złościć, a i podły humor, człowieka opuszcza :)
Niestety, bywają też i momenty, kiedy człowiekowi opadają ręce, ale to chyba żadna nowość, każdemu one kiedyś opaść muszą ;)
No musza, musza. W koncu sila grawitacji i te sprawy :D
OdpowiedzUsuńWłaśnie, tym bardziej, że ta podła siła grawitacji jeszcze doskwiera ;)
OdpowiedzUsuńsłodką masz tą bratanicę AGNIESZKO widzę że daje ci dużo radości!:) i niech tak będzie oby nie rosła jest przekochana! pozdrawiam!L.A
OdpowiedzUsuńKiedyś mój M. rozmawiał z Szyszką... padło to sławetne powiedzonko na co dziecko zerwało się z miejsca, wybiegło z pokoju i przytargało... - majonez z lodówki :D
OdpowiedzUsuńAmelka jest świetna :)
Kala, hahahaha :D
OdpowiedzUsuńPani Lidio, pozory mylą, ale fakt, nie wymieniłabym jej za nic na świecie :D