środa, 17 marca 2010

Nigdy bym nie pomyślała, że jednego człowieka może spotkać tyle złego, i na dodatek, że to wszystko potrafi się tak skumulować, że człowiek popada w czarną dziurę, z której nie jest w stanie się wydobyć. Nadal przebywam w szpitalu. Dodatkowo, ostatnie dwa dni, to wysoka temperatura, 39,9 stopni. Mnóstwo leków… dzisiaj jest już lepiej, gorączka mniejsza. Przyczyna takiego wzrostu nadal niewyjaśniona, jednak ja chyba wiem, przez co to wszystko – przez zamartwianie się.

W., nadal nie daje znaku życia, wszystko jest o tyle dziwne, że jego telefon do mnie, co jakiś czas dzwoni, ale kiedy odbieram, nikt się nie odzywa. On sam, niby wiedząc, że nic nie słyszę, nie rozłącza połączenia, jakbym nie rozłączała ja, to pewnie połączenie by leciało, i leciało,…Kiedy oddzwaniam, po dwóch sygnałach włącza się poczta, normalnie u niego włączała się po pięciu. Dlatego nie wydaje mi się, żeby to dzwonił on, tylko sam telefon. Wysłałby przecież, sms, kiedy nie mógłby się ze mną skontaktować, a już na pewno rozłączyłby połączenie:( Martwię się, mało tego, boję się, mam najczarniejsze myśli, nie dają mi one spokojnie spać, nie jestem w stanie normalnie funkcjonować. Brakuje mi W., boję się, że już nigdy nie będzie dane nam porozmawiać, że nie sprawi, że popłaczę się ze śmiechu, że już każdy dzień będzie inny. Człowiek poznaje ludzi, a potem „coś” sprawia, że nagle znikają, bez wieści, a człowiek gubi się całkowicie. 7 miesięcy znajomości, to jest dużo, W., był wpisany, jakby w mój rozkład dnia, a teraz pozostała dziura w rozkładzie, która nie chce wrócić do normy. W, obiecałeś się ze mną napić „piwa”, jak wyzdrowieję, nie możesz teraz się nie wywiązać, ja mam sklerozę, ale nie aż tak postępującą, żeby zapomnieć...;)

Dziękuję, Krzyśku, Syrgo, Ago, Iwono, że mnie podtrzymujecie na duchu. To dużo dla mnie znaczy, i pozwala mi jakoś trwać. Muszę wierzyć, że będzie wszystko dobrze, muszę.

4 komentarze:

  1. Nie wiem, co napisać, by choć odrobinę poprawić Ci humor.
    Nie obce są mi takie stany i szczerze ich nienawidzę.
    Bardzo serdecznie przytulam, życzę wszelkiego dobra, wszelkiej radości i wszystkiego, czego pragniesz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Salanee kochana rozumiem Cię dokonale ale trzeba mieć nadzieję, że ten W się odezwie. Co mogłoby mu się stać? Czas pokaże, a jeśli nie...to widocznie nie byłaś warta jego przyjaźni. Wiem,, wiem co myslisz...jednak mam wrażenie, ze się odezwie, że będzie przy Tobie, że...znowu zaświeci słońce/

    Dziękuję Tobie, że jesteś bo było mi smutno jak milczałaś. Pisz bloga, bo szkoda abys zaprzestała.
    Buziaki!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ludzie często wpisują się nasze życie jak gotycka czcionka na pergaminie, ale trzeba bardzo uważać, żeby się nie rozmazali. A moment tego łatwo przeoczyć. W. jeśli będzie chciał i jeśli jest w porządku - na pewno się odezwie. A jeśli nie, to on jest... Napisałabym ale ze względu na kulturę osobistą tego nie napiszę :)
    Nie wiem jak Ciebie pocieszyć, bo nigdy nie byłam w podobnej nawet sytuacji. Pozostaje mi tylko życzyć Ci wszystkiego najlepszego i abyś szybko opuściła szpital.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Planuję go opuścić jutro, gorączkę nadal mam, ale zwariuję, jeżeli tu zostanę, więc na potrzeby psychicznego dojścia do siebie, zaryzykuję.

    Co do W., on nie jest taki, dlatego się właśnie tak bardzo martwię. Gdyby chciał zakończyć znajomość, byłby w stosunku do mnie fair, i powiedziałby mi, wiedział, jak bardzo mi ciężko w chorobie, nie dobiłby mnie w ten sposób, chociaż i tak zostałam dobita, przez to, że zniknął:/

    OdpowiedzUsuń