sobota, 27 marca 2010

Sobota, a do tego późna pora,- mogłoby się wydawać. Rolety zasłonięte, w domu powolutku nastaje cisza. Laptop pracuje dobrych parę godzin, nie przeszkadza mu to, jest przyzwyczajony, wszak wie, do kogo należy, i co ten ktoś posiada, a posiada uzależnienie, więc lepiej niech nie robi żadnych psikusów, i się nie psuje. Właściwie, to nie mam dzisiaj nic do powiedzenia, zauważył ktoś? Czy można milczeć inteligentnie nic nie pisząc? Jak tak, to taki będzie dzisiejszy wpis. Zewsząd dobiegają mnie głosy, pisz, pisz, pisz…, czy to moje myśli? Nie, to słuchawki założone na uszy, a tam głosy damsko-męskie. Skypowe konwersacje, dodam niebanalne nadal trwają, i odbywają się do późnych godzin nocnych. Jest to bardzo fajna forma spędzania wolnego czasu, którego mam aż nadto. Właściwie, to powoli nie wyobrażam sobie, że mogłoby się to kiedyś zmienić, aczkolwiek nie wiadomo, bo zawsze coś się zepsuć może, tym bardziej, że w ostatnim czasie, albo nie działa jedno, albo zaczyna psuć się drugie, albo wszystko na raz. Grunt, że dajemy sobie z tym radę, póki, co.

Dzień upłynął mi bardzo przyjemnie. Podstawowe czynności zaliczone, Amelka też dała o sobie znać, a w ostatnim czasie, czyli odkąd wróciła, jest nie do zniesienia. Daje ciotce popalić, na każdym kroku, a ciotka przez to, że jest podatna, daje się nabierać, a mała to skrupulatnie wykorzystuje. Są na to świadkowie;)

Nocne pogaduszki trwają…, słyszę ziewanie, przeciąganie, ja wyciszona, bo skupiam się na blogu, znaczy, na wpisie, który właśnie wypływa spod moich palców. Nie za bardzo mi to dzisiaj wychodzi, bo jakiś umysł na uwięzi mam, to chyba jakieś przepalenie, czy cóś?

Nadal dużo palę, niestety, albo i stety? Głosy powtarzają, nie pal tyle, ale ja lubię, i tego nie zmienię. Z jedzeniem…, hym? No właśnie, jak to jest z moim jedzeniem? Poprawiłam się? Starszyzna, proszę się wypowiedzieć;)

…, a jutro se pójdę poświęcić palmę, a co! Jakąś nowość wprowadzę, nie mogę tak zasiedzać tyłka:)

Może zbyt inteligentny wpis dzisiejszy nie jest, ale jest on mój, a że ja jestem prosta dziewczyna, to jest mi z tym dobrze, i tego nie zmienię. Najważniejsze, że mam dla kogo tego bloga prowadzić, i mogę wywołać uśmiech na twarzy…

A teraz, oddalam się od tego miejsca, i życzę wszystkim spokojnej nocki.


Wolf,smacznego, i nie mlaskamy:P

Syrgowata, nie śpij:P

6 komentarzy:

  1. Fakt,z jedzeniem nastąpiła mała poprawa,ale do ideału jeszcze daleka droga;).Ale Salaneee muszę pochwalić,robi się posłuszna i słucha się starszych,choć nie mówię,że mądrzejszych;).

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo W., czyli Wolf, ma pozytywny wpływ na Salanee, a ona sama tego nie neguje. Może stanie się przez to lepszym człowiekiem?
    W., mądrzejszy od Salanee jest, i to chyba jednak nie podlega dyskusji :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta piosenka mnie rozbraja i chyba dlatego dziś spałem do 8.30,a nie jak zwykle do 4;).Dzień dobry Wszystkim czytającym tego genialnego bloga:).

    OdpowiedzUsuń
  4. E, tam genialny, zwykły taki blog :) Blog nie byłby sobą, gdyby nie ludzie,czytający i komentujący go, a także motywujący do dalszego pisania. A piosenka, cóż..., ma się ten niebanalny gust muzyczny ;)
    Cieszę się, że Ci się podoba, i że działa korzystnie na spanie, a przyśniły się te Wielkie Ptaki, i tym podobne?:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Cicho;)!Jak piszę,że genialny to genialny;)!Ptaki mi się nie przyśniły,ale za to mewy mnie obudziły;).Ale budowałem we śnie ten nowy lepszy świat i najchętniej bym się nie budził,bo był wspaniały;).Choć i ten teraz,zwłaszcza wieczorami bardzo mi się podoba;).

    OdpowiedzUsuń
  6. Nowy, lepszy świat..., gdyby to tak łatwo w życiu przychodziło, jak w piosenkach, to świat na pewno byłby bardziej pozytywny..., a tymczasem trza nam się cieszyć z tego, co mamy, i jakoś sobie radzić, chociaż bywa ciężko. Hmm, filozofowanie mi się znów wkrada, ale to dlatego, że w kościele byłam :)
    Skromność ma, znowu nie pozwala się zgodzić z genialnym:P

    Wieczorami świat zawsze staje się lepszy, a szczególnie tak po pierwszej;)

    OdpowiedzUsuń