czwartek, 2 grudnia 2010

Zaliczony kolejny szpitalny czwartek. Postanowiliśmy z dochtórem od dnia dzisiejszego, poprzez kolejne kontrole, mierzyć wielkość rany. Ma to Nam pomóc obserwować, o ile rana się zmniejsza. Na dzień dzisiejszy, ma ona 10 cm długości, z czego 1 cm jest zabliźniony. Zobaczymy, jak będzie za tydzień. Ucierpiałam się znowu na tej kozetce, chyba mam to wpisane już w swój życiorys...

A, co poza tym? Ano, zima trwa! Śniegu dużo, mróz daje znaki. W samochodach, a szczególnie jednym, małym, srebrnym zamarzły uszczelki, co spowodowało, że drzwi przestały się otwierać, a kiedy już problem został rozwiązany (wrząca woda), okazało się, że teraz śnieg sypie się do auta, bo uszczelka stała się nieszczelna :) Fajnie! Nie wspomnę o tym, że na stałe w bagażniku zamieszkała łopata (na wypadek, gdyby kierowca się zakopał) i zmiotka, która pomaga zobaczyć świat, kiedy szyby pokryte są białym puchem, często z odrobinkami lodu, toteż zmiotka jest ze skrobaczką ;) Tak przygotowany samochód gotowy jest do drogi. Dlatego wsiadłam i pojechałam, zaliczając nadsterowność na zakręcie, wyszłam jednak z pułapki cało - nie wiem, chyba jakiś instynkt kamikadze mi się włączył, i wiecie co? Ja chcę jeszcze raz!
Dopełnieniem w jeździe samochodem była pewna kobieta, która to wracała sobie ze sklepu. Wszystko byłoby w porządku, gdyby ów dama szła chodnikiem, jednak ona wolała kroczyć środkiem zaśnieżonej drogi. Stała się moją przeszkodą. Jechałam za nią, koła się ślizgały, myślałam sobie, kobieta w końcu chyba się zorientuje i zejdzie na ten chodnik..., ale nie, ona tak szła, i szła, w ogóle się mną nie przejmując... Postanowiłam zatrąbić, cierpliwość jeszcze miałam... Piiip, kobieta się odwróciła, popatrzyła tak na mnie, i nic..., w ogóle ją to nie ruszyło, bo nie zeszła, a więc zatrąbiłam jeszcze raz... PIIP!!! Dźwięk był dłuższy..., kiedy owa Pani, olała mnie całkowicie, otworzyłam szybę i zapytałam: Proszę Pani, ja na Panią trąbię! Stanęła i mówi: słucham? Głucha Pani jest? Nie słyszy Pani klaksonu, przecież środkiem drogi Pani idzie, nie obowiązuje Panią chodnik? Kobieta do mnie: Nie będę chodzić nieodśnieżonym chodnikiem, bo sobie mogę nogę złamać! Ja: Proszę Pani, ale ta droga też jest zaśnieżona! Kobieta: ..., ale jest szersza.
Rotfl! - takiej durnej odpowiedzi się nie spodziewałam, jednak przemilczałam to, bo babka mi się usunęła, puszczając bliżej nierozumiane bluzgi w moim kierunku. Nie ma, co się dziwić, że w okresie zimowym dużo potrąceń, jak niektórzy ludzie próbują myśleć nieczynnymi już pewnie częściami mózgu!

I tyle mam do powiedzenia, dobranoc :)

3 komentarze:

  1. Może to głupie, ale ucieszył mnie ten zabliźniony 1 centymetr u Ciebie! :) Poważnie, naprawdę ucieszyło mnie to, że jest postęp, nawet malutki. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Agę prawie szlag trafił przy zmianie szablonu, jak się uprze, że coś chce zmienić, litości też nie ma :D
    Zimbabwe, ciesz się po cichutku, żeby póki co nie zapeszyć :D

    OdpowiedzUsuń