Jak to dobrze, że blogger daje możliwość moderowania komentarzy. Tym sposobem, wiele niechcianych wpisów się nie pojawia. Dziwi mnie fakt, że ludzie bywają tak upierdliwi, tak narzucający się swoją osobą, i nie dają spokojnie żyć innym. Czy jest to zwykłe natręctwo, czy tacy ludzie po prostu nie mają swoich znajomych, i jak wrzody na dupie są tam, gdzie ich się nie chce?
Nie mnie oceniać... Na dzień dzisiejszy, wszystkie komentarze, zanim się pojawią, wpadają w moje ręce, więc mam tę przewagę, i nie pojawi się nic niechcianego. Jeden taki, panoszy się po blogach, i zawraca ludziom cztery litery, myśląc, że coś mu to da. Jemu może i da, dziką satysfakcję wyżycia się, a nam? Nam po raz kolejny udowodni, jak wielkim jest trollem... Samontość, podła jest... HOWGH!
Z frontu szpitalnego...
Dzisiaj założyli mi Granulfex - opatrunek hydrokoloidowy. Zaczynają przygotowywać ranę do przeszczepu. Wszystkie sączące się brudy wypływają - rana się czyści. Żeby nałożyć przeszczep, wszystko musi być idealnie, każde niedociągnięcie, wiąże się z jego odrzuceniem. Jeszcze trochę to potrwa. Dolegliwości bólowe mam, ale nie są już takie niekomfortowe, jak wcześniej. Zaczynam widzieć światełko w tunelu, byle ktoś lub coś mi go nie przysłoniło. Brzuch boli też, niestety, blizny pozostaną. Kurde blade. Z każdej strony naznaczona. Akcja odżywania Salanee rozpoczęta, gdzie się nie spojrzy tam kiwi, mandarynki, pomarańcze..., i tylko żołądek się sprzeciwił, i na wszystko mówi NIE! Uszami mi wszystko wychodzi już. Frytki bym zjadła, i kurczaczki z KFC... chlip!
Nie mnie oceniać... Na dzień dzisiejszy, wszystkie komentarze, zanim się pojawią, wpadają w moje ręce, więc mam tę przewagę, i nie pojawi się nic niechcianego. Jeden taki, panoszy się po blogach, i zawraca ludziom cztery litery, myśląc, że coś mu to da. Jemu może i da, dziką satysfakcję wyżycia się, a nam? Nam po raz kolejny udowodni, jak wielkim jest trollem... Samontość, podła jest... HOWGH!
Z frontu szpitalnego...
Dzisiaj założyli mi Granulfex - opatrunek hydrokoloidowy. Zaczynają przygotowywać ranę do przeszczepu. Wszystkie sączące się brudy wypływają - rana się czyści. Żeby nałożyć przeszczep, wszystko musi być idealnie, każde niedociągnięcie, wiąże się z jego odrzuceniem. Jeszcze trochę to potrwa. Dolegliwości bólowe mam, ale nie są już takie niekomfortowe, jak wcześniej. Zaczynam widzieć światełko w tunelu, byle ktoś lub coś mi go nie przysłoniło. Brzuch boli też, niestety, blizny pozostaną. Kurde blade. Z każdej strony naznaczona. Akcja odżywania Salanee rozpoczęta, gdzie się nie spojrzy tam kiwi, mandarynki, pomarańcze..., i tylko żołądek się sprzeciwił, i na wszystko mówi NIE! Uszami mi wszystko wychodzi już. Frytki bym zjadła, i kurczaczki z KFC... chlip!
Witaj Kochana - jak miło że wróciłaś! :) Teraz będzie tylko lepiej - zobaczysz. (kciuki nadal zaciskam) Widzę, że wiad dostałaś, i wpisy czytałaś tak więc (jako że u siebie również mogę wywalać niechcianych) - usuwam śmiecia raz, a porządnie
OdpowiedzUsuńCałuski
Kala
Przeczytałam, nie warto nawet wrzucać do głowy takiego człowieka, który tylko psuje innym dzień. Usilnie stara się dać o sobie znać, i myśli, że ja te jego wypociny czytam. Hahaha, nic bardziej mylnego, wystarczy klik i odrzuć ;)
OdpowiedzUsuńAle normalnie, muszę jakiś trollozol kupić, bo nijak się nie chce ode mnie odczepić... I nie wkurza mnie jego zachowanie, pierońsko mnie bawi to, że dorosły facet może być takim dzieckiem...
Pozdrówka Kaluś :)