wtorek, 4 maja 2010

Dziś ja przejmuję bloga we władanie;).Zacznę może od tego ,że oczekiwaliśmy chyba zbyt wiele od naszej służby zdrowia. Nie będę klął na nich za bardzo, bo Salanee mi głowę urwie;), ale naprawdę zbywają pacjentów i mają ich w nosie,więc czekamy do czwartku(wizyta u chirurga) i do tego czasu muszę zmotywować Pysia,aby tam trochę im nagadała,a jak nie to wilkiem ma poszczuć;). No,bo co ?Czy tak im ciężko zadzwonić ,umówić swojego pacjenta na wizytę !No do cholery,skoro sami sobie nie radzą i nie wiedzą jak dalej ma przebiegać leczenie to niech kierują,szukają.Zaczynam się nakręcać i zaraz mnie trafi;)(więc sobie zapaliłem;))....Uff,już lepiej(no może nie dla płucek;)),ale cóż jakieś nałogi ,uzależnienia trzeba mieć.Ja przede wszystkim uzależniłem się od Waderki;) i to śmiertelnie;)(spojrzenie na Agniesię-okey coś tam kilka;)).Hym ,już prawie 19 i zaraz się zacznie "nie ,nie będę jadła,proszę-mam pełny brzusio).No normalnie masakra z tym niejadkiem;).Zjadła(niby zjadła,bo nie widziałem) jakiś obiad. Wierzę ,że coś tam jadła,ale ile ? Ile ja się pytam,bo jak się nie dopilnuje to jak wróbelek-elemelek je;). Aaa i potem jeszcze jednego naleśnika i Ona myśli ,że ja Jej odpuszczę dziś kolację... A w życiu ! Agniesia więc zaraz to sobie przeczytasz i nawet nie dyskutuj w tej kwestii:).Pozdrawiamy Wszystkich i życzymy miłego wieczoru:),a ja zmykam popatrzeć jak Ktoś się skupia klepiąc w klawiaturę,a przy tym marszczy czółko;).

5 komentarzy:

  1. ..., ale ja naprawdę mam pełny brzuszek;)

    A, co do dzisiejszego dnia, to zmarnowanie mam straszne, uwierzcie, żeby chorować, trzeba mieć zdrowie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Uśmiech się pojawił na mojej twarzy gdy czytałam tę notkę :)
    Salanee, a Ty jedz, bo jak nie, to będziesz taki sam problem jak ja ;) Czyli nie będziesz mogła znaleźć na siebie fajnych spodni ;)

    Pozdrawiam serdecznie Was oboje :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Już nie ma i śmiga cały dzień w pidżamce;).

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj palnęłam znowu błąd! Miało być - "Będziesz miała taki sam problem jak ja". No ale fakt faktem, w tym kraju (w innych zresztą też) żeby znaleźć ładny i przy tym niedrogi ciuch na chudzielca to trzeba chodzić ze świeczką w biały dzień.
    A przy tym dla poprawy humoru przytoczę wesołą, ale autentyczną historię mojego znajomego:

    Otóż ten znajomy pojechał kiedyś na wymianę do USA. Nie jest (a przynajmniej był wtedy kiedy go ostatnio widziałam) ani bardzo chudy, ani też bardzo gruby - taki przeciętny był po prostu. A Amerykanie patrzyli się na niego jak na jakieś głodujące dziecko z Trzeciego Świata. Co kraj to obyczaj jak widać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie się Was czyta Salanee i Wolfie :)
    Uzupełniacie się fantastycznie :)
    Tak trzymać.
    Życzę spokojnej nocki.
    Serdecznie Was pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń