Słoneczko dzisiaj późno wstało, i w takim bardzo złym humorze, i świecić też mu się nie chciało...., ale na szczęście zaświeciło ;) Sobota. Dzień zaplanowany. Ma być rodzinny grill, aczkolwiek ja spożytkuję czas przed grillowy na rowerze. Wykorzystam energię, a później uzupełnię pyszną grillowaną kiełbaską. Białko potrzebne dla mięśni, żeby mogły się odbudować.
Jakoś tak rozleniwiłam się ostatnio w prowadzeniu bloga. Nie, że nic się w moim życiu nie dzieje, ale jakoś czasu, aby napisać nie ma. Komputera praktycznie nie włączam, dlatego jest mnie mniej. Po wpisach na waszych blogach widzę, że też dużo czasu nie macie. W sumie wiosna, a kysz od tych komputerów, nie ma co się nałogować w tym kierunku, nie warto. Lepiej spędzać czas na świeżym powietrzu, wśród ludzi lub na łonie natury. Ja wybrałam drugą opcję. Dużo chodzę, zajmuję się bratanicą, a popołudniami, jak tylko pogoda sprzyja (czyli ma nie padać), zabieram mojego Renegade'a i jadę sobie siną w dal. Często walczę z wiatrem, ale nie przeszkadza mi to wcale, przyjemność z jazdy i tak czerpię. Brakuje tylko nowych tras rowerowych, ale myślę, że niebawem wypuszczę się w okolice Międzybrodzia, czekam tylko na cieplejsze czasy, które mają rychło przyjść!
Pamiętacie, jak pisałam, że zbiłam lusterko i czeka mnie teraz 7 lat nieszczęść? Obalam mit! Odkąd to nieszczęsne lusterko wyzionęło ducha, mam jakieś lepsze dni. Znalazłam 10 zł, polędwicę wędzoną, która pewnie komuś wypadła, jak wracał z Biedronki i duży zwrot z Urzędu Skarbowego... To ostatnie mnie najbardziej ucieszyło, bo jakoś zaspokoję potrzeby, których nie zaspokoi Powiatowe Centrum Orzekania o Niepełnosprawności. Niestety, nie dostałam stopnia umiarkowanego, który otworzyłby mi drogę do zasiłku pielęgnacyjnego. Pan doktor (konował) w ogóle nie wziął pod uwagę choroby współistniejącej, która generalnie wyeliminowała mnie z życia w społeczeństwie i to ona przeszkadza mi iść naprzód. Nie rozumiem ich zupełnie. Po co kserować dokumenty, historie choroby, jak i tak mają to gdzieś i nie zamierzają brać pod uwagę, kiedy ustalają stopień? Trudno. Płakać nie będę, jak widać niektóre doktory nigdy się nie zmieniają. To on doprowadził moją rękę do takiego stanu, że musieli usuwać kość, więc czego ja się spodziewałam, że mi teraz pomoże? Łaski nie potrzebuję. Chcę wyzdrowieć, odliczam dni do kolejnej kontroli w Siemianowicach i marzę, aby mi w końcu wycieli to cholerstwo!!!
W czwartek byłam u mojego chirurgicznego medyka. Wzięli posiew, ale..., grzyby a bakterie to nie jest to samo. Siemianowice doszukują się u mnie grzybiczego powodu, który powoduje, że rana się nie goi, dlatego im nic nie wychodzi, bo nie mam grzyba. Inna sprawa z bakteriami, bo one tam na pewno są. Mój lekarz mi powiedział, że przecież on tak samo mógłby mi to usunąć, nie narażałby mnie na wieczny ból i dyskomfort, jaki teraz posiadam, ale wie, że nic to nie da, bo rana po takim zabiegu się nie zagoi. Komora mnie wyleczy na 100%. I jak się to ma do tego, co mówią lekarze z Siemianowic, że komora nie wyleczy, ona tylko pomoże w leczeniu, a usunąć trzeba, i co ja mam robić? Ugh! Zaufam lekarzom z Siemianowic.Muszę być silna i nie zwątpić.
mogę się wprosić? kiełbaską pogardzę co prawda, ale atmosfera przy grillu zazwyczaj jest niepowtarzalna :)
OdpowiedzUsuńAtmosfera nie była niestety korzystna, moja rodzina jest inna :)
OdpowiedzUsuń