wtorek, 24 listopada 2009

Chyba zostanę filozofką,  znowu mnie bierze na mądrowanie,  ale chyba mogę, co? Sama nie wiem, co sprawiło, że sprawiło, ale dobrze mi  z tym, i bardzo się cieszę. Bez ładu i składu, ale takie są mądrości Agnieszki... Wystarczyła jedna noc, aby tak się przeobrazić, i znowu spojrzeć na świat w tych lepszych, kolorowych barwach. Nawet nie przyjmuję do wiadomości, że może to być chwilowe. Doświadczam tego wszystkiego na sobie, a więc nie może być inaczej, jak tylko lepiej. I jak mi ktoś normlanie sprawi, że ja znów się zatracę, i popadnę w dołek, to pociągnę z mawashi geri..., bez żadnej taryfy ulgowej. Jestem poddatna na wszelakie zło tego świata, wszystkie emocje mi się udzielają, a więc proszę, aby w rozmowach ze mną , nie pisać o niczym złym, najlepiej, aby wszystko, co złe zostawić u progu, kiedy się tutaj zagląda, bo ja walczę, i nie chcę polec w boju  ;) I proszę mi nie wmawiać, że ból ryje mi psychikę, bo już nie ryje, wygoniłam parszywca, nie dałam się zdominować, i efektem jest calusieńska przespana noc - grunt to chcieć, i móc! Zęby też przestały boleć, i chociaż na plecach jest bez zmian, to czuję, że żyję.  Spokojnie mogłabym  teraz wsiąść na rower, i pojechać sobie siną w dal, wyjść na górski szczyt lub pozjeżdżać na nartach... i kurcze, wiem, że dałabym radę, po prostu to czuję, i wiem też, że byłoby to zupełnie nieodpowiedzialne... No! Wiem, że czwartek może mnie sprowadzić na ziemię, i pewnie to zrobi, bo nie mogę się oszukiwać, ale  mam jeszcze całą środę aby nie myśleć, aby wyobrazić sobie, że już jestem zdrowa, i nikt mnie nie musi oglądać. Z opatrunkami da się żyć  - gorzej z tym, co pod nimi, ale to nie będziemy tym sobie teraz głowy zawracać. Mądrowanie ma to do siebie, że człowiek się wymądrza, a wymądrza się, bo chce pokazać, że coś wie, a wie to, bo uczy się na błędach... Pozytywne myślenie trwa :) Jupi!

Tak, więc... Nie smuć się...Gdyby przypadkiem brakowało Ci uśmiechu, wal do mnie... Dam Ci swój... Mam go dużo, wystarczy dla Ciebie...:)
 
Pozostańmy w świecie malowania piaskiem...



Update:
U endokrynologa... 13 lat leczenia tarczycy było zupełnie niepotrzebne! Moja tarczyca jest chora, mam autoimmunologiczne jej zapalenie, ale na tym etapie nie wymaga leczenia! Leki mogły mi tylko zaszkodzić! Lekarz oficialnie przyznał, że zostałam naciągnięta na kasę... Grrr... Wy sobie to wyobrażacie?!

3 komentarze:

  1. Oj, dobrze, że zarażasz optymizmem - może do mnie doleci choć ma kawał drogi...
    Pozdrowionka
    Kala

    OdpowiedzUsuń
  2. Łokurfa, tyle lat leczenia.
    Polecam nową notkę :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kala, jak najbardziej doleci, wyrzut mam duży :) Trzeba korzystać, póki jest, bo wiesz... kobieta zmienną jest ;)

    OdpowiedzUsuń