sobota, 14 listopada 2009

Po tym złym zawsze musi przyjść lepsze, i chociaż cierpienie fizyczne  nadal występuje, to z psychicznym jest dzisiaj stanowczo lepiej. Dzień zaczął się wcześnie, ale to żadna nowość. Do godzin południowych miło się rozmawiało, później przyszedł czas na zajęcie się bratanicą, która świata poza ciotką swoją nie widzi. Jedyny problem mam w tym, że to dziecko - niespełna dwuletnie, nie lubi używać swoich nóżek, woli urzędować na rączkach, co w ostatnim czasie nie jest dla mnie wskazane ze względu na to, co znajduje się u mnie na plecach, ale z tym dzieckiem nie ma dyskusji, więc jakoś muszę się męczyć i ją brać na te ręce... jest ciężko, ale nikt nie powiedział, że będzie łatwo być ciotką z prawdziwego zdarzenia... Dzień spędziłyśmy na nauce. Ponieważ Amelka nie za wiele mówi, prócz oczywistego dla niej słowa NIE, które wypowiada zawsze, i wszędzie, i na wszystko ( podobno ma to po cioci), postanowiłam wprowadzić w dzisiejszą zabawę trochę nowości, aby malutką pobudzić do mówienia, i powiem Wam, że sama jestem w szoku. Okazało się, że to dziecko potrafi powtórzyć: A, B, C, Ada , mama, tata, ababa - miało być sama baba, ale mądra ciotka powiedziała tak:

C: Powiedz:A
A: Aaaaaaaaaaaaaa
C: B?
A: Beeeeeeeeee
C: Ce
A: Ceeeeee
C:????? Co jest - sobie myślę, próbuje dalej...
C: Amelka, a  powiedz Ma - Ma?
A: M a m a
C: Ta - ta?
A: T a t a
C: A-g-a?
A: Ada ( moge być Adą, aż się wzruszyłam)
C: a baba?
A: ababa :D
Ups :) Babcie zostały ababą, przykro mi, teraz nie jestem w stanie jej przegadać , że tam nie ma być "a", bo ona automatycznie mówi: Nieeeeeeee ! Babcie woła oczywiście: ababa!

Korzystając z okazji, że tak łatwo nawiązałam z nią kontakt, a ona leżała i słuchała co do niej mówię, postanowiłam spróbować jeszcze jednego:
C: Amelka, a powiesz Pi-wo?
A: Ziwo ...
C: Po prostu poległam...
Jeszcze troszeczkę, a ja to "z" w "p" zamienię - zobaczycie :D
Dumna jestem z tej mojej małej bratanicy, z dnia na dzień mnie coraz bardziej zaskakuje. Niech no tylko podrośnie, a ja jej pokażę, co znaczy prawdziwe dzieciństwo :)
Poznajcie Amelkę, jest dla mnie najważniejsza,w tym moim życiu...

Wybierała się ze mną na spacer, i nijak nie mogłam jej przegadać, że to jest moja arafatka... No i poszła w takiej :D Ma swój styl od maleńkości,  tak ma być!

2 komentarze:

  1. hmmm no tak... gdy babcia zostanie "ababą", - czekolada "kociejadą", keczup "kepuciem" a piłka "pakujką" [powiedzonka mojego brata] - można paść ze śmiechu...
    A mała jest cudowna - śliczności :)
    ~kala

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda, jest kupa śmiechu... Każdy dzień nas zaskakuje,każda ich umiejętność...
    Dzisiaj np Amelka postanowiła trzepać mój dywan, w pokoju... :D

    OdpowiedzUsuń