sobota, 21 listopada 2009

Dla dobra ludzkości tworzę ten wpis, dla dobra swojego, i twojego również! Nie rozumiem ludzi. Naprawdę. Nie mogę pojąć ich sposobu myślenia, nie mogę pojąć, jakimi wartościami się kierują w życiu, i co jest dla nich tak naprawdę ważne. No, nie mogę, ja chyba zbyt prosta dziewczyna jestem, nie zwykłam krzywdzić innych - może to dlatego. Lubię wszystko tak, jak ma być, lubię być... normalną, szczerą, pogodną...lubię słuchać, i być wysłuchana, ale to tak prawdziwie, a nie  bo wypada...  Nie lubię pójścia w życiu na łatwiznę, chociaż sama często na nią idę - ale to tylko z bezsilności, braku motywacji,  i braku wytrwałości... No nic... Jest  po północy, kontempluję sobie o tym, i o tamtym, z głośników wydobywa się wspaniały głos Lisy Gerrard... Nie potrzebuję nic innego, no może poza ciekawymi rozmowami... Za oknem mgła, tak bardzo paskudna, że aż strach się tam patrzeć. Wszystko jakieś takie dziwne jest. Nie wiem. Czyżby znowu przychodziło coś, co nie lubię, a może ja zbieram od ludzi tę negatywną energię, i ona uderza we mnie ze zdwojoną siłą powodując, że czuję się tak jakoś podle? Hmm, zachciało mi się myśleć, o 00:37! Znowu cisza w domu, wszędzie ciemno... Sonia, moja kompanka życiowa, i pościelowa śpi na łóżku do góry brzuchem, w pozycji przypominającej rogalika  - i nawet koloryt ma podobny, w sieci króluje poza mną Syrga, która też zasłuchuje się w muzyce bez opamiętania. Syrguś, Ty wiesz, że Cię uwielbiam, za całokształt..., i właśnie spać poszedł pewien  sympatyczny człek potajemnie zwany "W" - który zapewne skończył oglądać film, i ja też zaraz pójdę spać... tylko się zbiorę w sobie...... Plecy dają w tyłek, tyłek daje w plecy? Zwał, jak zwał... I znowu będę przybierała różne pozycje, żeby tylko zasnąć bez bólu, i znowu mi to nie wyjdzie, i znowu poleje się dużo łez,  i znowu będę snuć się po domu, i znowu...  Chociaż wy dobrze śpijcie  robaczki, przypadkowi wędrowcy, i wszyscy inni...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz