Wzięło mnie tak jakoś na muzycznie...
Za czasów młodości ( hihi), jeździło się na Woodstock, były liczne koncerty, słuchało się punk rocka, reggae, ska, piło się wina, nalewki, czasami spróbowało się czegoś, o czym wstyd się przyznać... Młodzież. Człowiek czuł się szczęśliwy, pełna anarchia. Niektórzy z tego nie wyszli, i dalej w tym tkwią, innych już nie ma na świecie, a jeszcze inni, czyli np. ja, postanowili "znormalnieć". Zmieniłam towarzystwo, chociaż ze starą ekipą, nie przestałam utrzymywać kontaktu. Nadal jeździłam na koncerty, ale picie do nieprzytomności, nie było dla mnie głównym wyznacznikiem spotkania. Wracało się o normalnych porach do domu, etc. Muzyka pozostała ta sama, z małą różnicą, rozszerzyłam swoje zainteresowania. Któregoś dnia, kumpel wysłał mi nagranie z koncertu pewnego zespołu. Jakość nie była zbyt dobra, toteż nie wysłuchałam do końca, poza tym, wydawało mi się, że nie grają fajnie. Po jakimś czasie, kumpel przyniósł mi płytę tego samego zespołu. Nie chciałam wziąć, bo nie będę słuchała czegoś, co mi nie przypadło do gustu. Powiedział: "posłuchaj, a zobaczysz, i ocenisz. Za niedługo grają w Polsce, może pojedziesz" Na tamten czas, mówiłam stanowcze NIE! Po co słuchać coś, co się nie spodobało, no ale postanowiłam włączyć płytę, wszak panu Frodowi tudzież wrednemu Kisiołowi się nie odmawia. Po włączeniu, wpadłam w inny świat. Magia wdarła się w moją głowę, oni mnie zaczarowali. Przesłuchałam namiętnie wszystkie utwory z tej płyty, którą dostałam, i już wiedziałam, że... muszę być na ich koncercie! Przez kolejny miesiąc, nie słuchałam niczego innego. Bilety zostały zakupione, i odliczałam dni, do tego wielkiego wydarzenia. Koncert miał być o tyle szczególny, że zespół obchodził swoje 30 lecie istnienia, poza tym promował też najnowszą płytę, która różniła się od poprzednich, i na samym początku miałam w stosunku do niej mieszane odczucia, jednakże szybko minęły, także skradła mi serce.
Nadszedł wymarzony dzień: 12.10. 2008 rok, Bielsko Biała.
Nastawienie przed koncertem było takie:
i nagle, zaczęło się:
Wrażenia nie do opisania, chociaż nie tak wyobrażałam sobie koncert. Wydawało mi się, że przyszły na niego same zramolałe dziadki, które dostały bilety w pracy, byle zapełnić salę. Dla mnie koncert to szaleństwo, to zabawa, to śpiewanie! Faktem jest, że nie każdy zna ten zespół, z moich starych znajomych nie znał nikt, no ale... Pierwszą rzeczą, która była zła , to miejsca siedzące, żadnych stojących, jak miałam się bawić? Druga, to nawet śpiewać nie można było, bo pan siedzący za nami, skrupulatnie zwracał koledze uwagę, noż kurczaki... Ja tam człowieka miałam w nosie, i udałam, że go nie słyszę, chciał spokoju, mógł sobie kupić płytę DVD z zapisem koncertu, i siedzieć przed telewizorem, a nie swoją osobą denerwować innych, czyli mnie, i kompanów podróży :) Wszystko, czego doświadczyłam, na zawsze pozostanie w mojej głowie, ciary na rękach towarzyszyły mi przez cały czas, a po wykonaniu: A man Of Nomadic Traits - oszalałam. Niestety, wszystko co piękne i dobre szybko się kończy. Skończył się koncert, zakręciła się łezka w oku, że to już po wszystkim, że teraz znowu pozostaną mi tylko płyty, że nie prędko doświadczę tego zjawiska na żywo. Udaliśmy się po najnowszą ich płytę, ja kupiłam jeszcze kilka innych, zdjęcia, podpisy na płytach i wróciliśmy do domów... W samochodzie milczeliśmy, przeżywając najnowszą płytę, i dzieląc się wrażeniami - lepszymi lub gorszymi. Te gorsze, to głownie ludzie, i cała organizacja koncertowa...
Tak, więc: lubisz Camel, Dire Straits, Genesis, Marillion, Pink Floyd, Rush, Supertramp, Tears For Fears lub Yes, polubisz PENDRAGON, ich świat zawładnie Twoimi zmysłami, i sprawi, że przeniesiesz się w inny wymiar. Ja przenoszę się za każdym razem...
Update 1, godzina 13:34
Stwierdzenia dnia:
Rzecz działa się w szpitalu, dokładniej w poradni chirurgicznej. Leżę na kozetce, przygotowana do czyszczenia nacieku. Akcja rozpoczęta, boli więc się odsuwam, doktor do mnie, "ruszasz się jak ten w reklamie Viagry...", "jak kto?" - pytam się ( oczywiście było to pytanie z natury podchwytliwych, bo mnie do głowy przyszło tylko jedno, no dobra.. może dwa hasła. :) Na co siostra : "doktorze, co doktor ogląda...?" , doktor do niej i do mnie: "nie wiecie, przecież to jest zawsze w reklamach". Odpowiadam: "tylko ciekawe na jakim programie, i w których godzinach" Doktor: "Na pewno nie przed bajkami" - się odgryzł - cwany :) Potem nastąpił mniej przyjemny fragment w moim życiu, więc nie będę o nim opowiadać... Już po wszystkim doktor do mnie: "kurcze popatrz, tak chorujesz, że już nie ma miejsca w kartotece" Szybki rzut okiem i odpowiadam: "To niech doktor ciaśniej pisze". Ha! Ze mną będzie zaczynał, ze mną? Wszyscy w śmiech, a przecież ciotka dobra rada nie chciała źle :) W nagrodę dostałam antybiotyk, nie wiem który to z kolei, już się pogubiłam. Cały czas walczę, abym nie musiała mieć nacinanych pleców, nie wiem tylko, jak to przeżyje mój żołądek.
Update2, godzina 15:14
Do tej pory nie przestała mi się lać krew po czyszczeniu, kompresy gazowe zmieniam co 20 minut. Kurde, co jest... A tu zero pomyślunku, jak mam zatamować krwawienie, wszystkie sposoby zawiodły...

Powiedz Ty mi bo się żrę nieco z Jasiem, czy masz apropos niepelnosprawnosci jakies znizki na PKP itp, bo ja mowie ze na PKP nie ma dla nieuczacych sie, a on mowi ze mogą byc. Apropos reklam to nie wiem o co kaman o tej porze :-)
OdpowiedzUsuńNa PKP nie mam żadnej zniżki, nie obowiązuje. Tylko autobusy po mieście :)
OdpowiedzUsuńZniżka PKP obowiązuje jedynie niepełnosprawnych na podstawie legitymacji rencisty (takiej zielonej plastikowej) i o ile dobrze pamiętam wtedy nawet 30% zniżki jest i dla ON i dla opiekuna.
OdpowiedzUsuńDzwoń moja droga do skutku. Szkoda byłoby przepuścić okazję tak fajnej wyprawy.
Pozdrawiam
~Kala