czwartek, 24 grudnia 2009

 "[...] pewien człowiek, skazany na śmierć, na godzinę przed straceniem mówi czy też myśli, że gdyby mu wypadło żyć gdzieś na wyżynie, na skale, na takim wąziutkim upłazie, że tylko dwie stopy się zmieszczą - a dokoła będą przepaści, ocean, wieczny mrok, wieczna samotność i wieczna burza - i że ma tak pozostawać, stojąc na kwadratowym łokciu przestrzeni, całe życie, tysiąc lat, wieczność - to lepiej tak żyć niźli zaraz umrzeć! Byle żyć, żyć i żyć! Jakkolwiek - byle żyć!... Jakież to prawdziwe! Boże, jakie prawdziwe! Człowiek jest podły! I podły jest ten, kto go za to zwie podłym."

Boże Narodzenie. Kolejne. Bez kogoś, kto był, a już go nie ma. Życie..., mamy je tylko jedno, a jakże często nie potrafimy tego docenić, i marnujemy je na przyziemne sprawy, które tak naprawdę nie mają żadnego znaczenia.  Ktoś jest, a potem go już nie ma. Odchodzi - pozostawiając po sobie wspomnienia, smutek i żal. Czy coś w życiu dzieje się z przypadku? Nie, od samego początku mamy swój początek, i koniec. Każdy moment, który nas w życiu spotyka jest następstwem czegoś,  co sami kształtujemy. Można żałować, że się nie jest kimś innym, ale to i tak nie zmieni tego, co gdzieś jest zapisane. I nagle staje się koniec..., nie ma nas. Czy ktoś będzie za nami płakał? Czy pozostaniemy czyimś wspomnieniem? Jeżeli tego nie wiesz, albo nie jesteś pewien, to przeżyj to życie tak, aby po twoim odejściu ludziom zrobiło się pusto, i źle... Fajnie by było, gdyby życie było niekończącą się opowieścią...
W, dzięki za inspirację :)




3 komentarze:

  1. Do życia (końca) i śmieci swoje podejście zmieniłam stosunkowo niedawno, bo jakoś miedzy 2007 a 2008 gdzie straciłam moje dwie najukochańsze babcie. Myślę, że nie należy żyć tak jak piszesz. Należy żyć tak, aby ludzie wzruszali się na myśl o tym, że byliśmy wspaniałymi ludźmi, ale też tak aby cieszyli się z tego, że mogli mieć takiego a nie innego przyjaciela w nas. Smutek i żal nikogo nam nie przywrócą... Wiem, że to myślenie ciężko włączyć w swojej głowie. Ale to działa :) Uwierz.
    Wesołych Świąt.

    OdpowiedzUsuń
  2. Agnieszko mamy najpiekniejsze święta, wiem, że pewnie przez chorobę dręczą Cię takie różne czarne i smutne myśli. Ale to nie pora na to. Ciesz się i raduj! Pamiętaj, że wszystko się wygoi i będzie dobrze, i że nadzieję w sercu trzeba mieć.
    Przesyłam moc radości i otuchy.
    Iva z www.piekne--chwile.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Mróweczka, ree ;)
    Być może masz rację... Też straciłam swoją ukochaną babcię. Już tyle czasu minęło, a tęsknota za nią nie jest mniejsza. Cały czas jest ten ból, smutek, i żal..., ona była dobrym człowiekiem, i nie zasłużyła na to, jak ją potraktowano..., ale nieważne...
    Mój przekaz dotyczący tego, aby żyć w taki a nie inny sposób miał głębokie zastanowienie, chodziło mi bardziej o to, aby ludzie żałowali, że nas już nie ma, że stracili coś, czego nigdy już nie namacają..., i żeby zdali sobie z tego sprawę... Taki egoizm mój w chorobie ;)
    Iva, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń