piątek, 25 grudnia 2009

Jak dobrze jest być na przepustce. Jak dobrze jest budzić się we własnym łóżku. Jak dobrze jest zasiąść do komputera, który znajduje się we właściwym miejscu, czyli na biurku... Jaka szkoda, że za niedługo się to skończy. Żal wracać w szpitalne mury, tam wszystko przypomina mi o chorobie. Święta mijają, rodzinne posiedzenia zrobiły się uciążliwe. Połowa filmów, które miałam obejrzeć, nie obejrzałam...

Plecy dają się we znaki. Mam wrażenie, że znowu wszystko uderza we mnie ze zdwojoną siłą. Procedura załatwiania terapii fagowej, będzie trwała, a co ze mną do tego czasu? I nie chodzi mi o leżenie w szpitalu, tylko mam pewne obawy o stan mojego organizmu, a co za tym idzie, jego wytrzymałość. Żeby ta terapia była skuteczna, muszę mieć tylko jedną bakterię, a mam dwie... Jeżeli będę taka osłabiona, a oni mi wdrożą bardzo mocny antybiotyk, to czy ja to wytrzymam? I czy pozbędą się tej bakterii? A jak się nie pozbędą, to co wtedy? Wiem, że marudzę, ale ostatnio Salanee nie umie inaczej, i nawet sama na siebie krzyczy z tego powodu, bo nie chce tak mieć... a ma. I każdy może do Salanee mówić, a ona i tak swoje...Jak ciężko jest pozytywnie myśleć, to sobie nawet nie wyobrażacie. Zamiast cieszyć się z tego, co się ma, to człowiek się pogrąża, ale z czego się tu cieszyć, jak wszyscy dookoła uświadamiają Salanee, że nie jest wesoło. Coraz trudniej jest wmawiać sobie, że wszystko jest ok. I najgorsze, że gdzieś tam w podświadomości czuję, że wobec niektórych osób, a szczególnie jednej, jestem nie fair, bo ona poświęca mi czas, a ja swoje. To nie tak, bo ja się staram, tylko jest mi bardzo ciężko, szczególnie w ostatnim czasie. Niczym damska odmiana Syzyfa, już ma być lepiej, a tu wszystko buch. Ech, nie chce tak mieć! Weźcie to ode mnie :(




1 komentarz:

  1. U każdego wytrzymałość ma swoje granice, więc nie przejmuj się masz prawo mieć dość.
    tulę
    Kala

    OdpowiedzUsuń