środa, 25 sierpnia 2010

Lubię spędzać czas na balkonie, zazwyczaj tam oddaję się swojemu nałogowi, często też rozmyślam wiem, żadna to nowość. Wysokość pozwala mi zobaczyć więcej, aniżeli inni mogą widzieć, chociaż wcale nie mieszkam tak wysoko. Bliska odległość gór pozwala porwać się marzeniom, wyobrazić sobie, że właśnie w tym momencie jestem gdzieś tam na jednym ze szlaków, podążam do celu, a na skroni pojawiają się strużki zmęczenia, a ja idę, bo lubię, bo kocham, bo uwielbiam, bo nie wyobrażam sobie, że mogłabym nie iść, a kiedy już docieram do celu, siadam, i zatracam się w swoich wyobrażeniach o życiu, o danej chwili, o tym, jak blisko nieba przebywam... Najlepiej, żeby ta przyjemna chwila nigdy się nie kończyła, żeby trwała nieprzerwanie, żebym nie musiała wracać do szarej rzeczywistości, która sprawia, że część marzeń zatraca się, i przestaje istnieć, bo realność jest silniejsza, a ja nie potrafię żyć marzeniami. Niemniej jednak, mój balkon, pozwala mi czasami nacieszyć się tym, czego nie mogę dotknąć...




Piątek przyniesie prawdopodobny koniec nałogu, mam nadzieję, że tabletki pomogą mi rzucić palenie.

8 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki za rzucenie nałogu! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ..., a przydadzą się, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja jestem sceptykiem myśle ze nie rzucisz!

    OdpowiedzUsuń
  4. ..., hehehe..., można by rzec, że swoim komentarzem próbujesz spowodować, żebym zrobiła na odwrót, aniżeli piszesz :D
    Wobec tego, postaram się dopiąć swego, nie tylko dla siebie, może moja silna wola pomoże rzucić palaczom, którzy chcieliby, a nie mogą, bo np. mają jeszcze tytoń ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymam kciuki za Twoją silną wolę,
    Salanee :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja a diecie, ty rzucasz palenie no i dobrze. Wiem bedzie ciężko, pewnie częściej będziesz zaglądac do lodówki, ale nie bedziesz kopcic. Nie mówie, że to tak hop siup ale powodzenia!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ivuś, zaglądanie do lodówki mi na szczęście nie grozi, bo odkąd pożegnałam szpitale, poleciał też apetyt, i tak trwa do dzisiaj. Nie czuję głodu, i właściwie nie posiadam potrzeby jedzenia no, ale jeść trzeba, więc coś tam dziubię. Oby mi się tylko udało pozbyć nałogu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oby, oby... :) Gratuluję podjęcia tej decyzji :)

    OdpowiedzUsuń