sobota, 28 sierpnia 2010

Późno już – wiem, obiecałam, że położę się spać – wiem,...

Dzień minął, sałatka została zrobiona, Amelka pomagała, ale zjeść musiała ciocia, polityka! Kałuże też zaliczyłyśmy, kalosze niestety nie pomogły, woda zalała skarpety, i spodnie. Zapobiegając chorobie, która przez ciocię, mogłaby przyjść, po powrocie wypiłyśmy herbatkę z cytrynką, chociaż głównym winowajcą zalania stópek, była Amelka, ja jej wyraźnie powtarzałam, że po kałużach się nie skacze, tylko chodzi. Głupia, nie wiedziałam, że frajda największa kiedy się skacze, bo tylko wtedy największy rozprysk występuje, głowa mi podpowiada – nie byłaś nigdy dzieckiem? Durna! Gdzie ta radość z lat dziecinnych, gdzie ta wyobraźnia, gdzie ta beztroska? Ile bym dała, żebym chociaż przez jeden dzień nie musiała się niczym przejmować, i bym tak sobie żyła, i bawiła się, i spała. Ech.

Nerwów też było dużo, co w moim aktualnym stanie nie jest wskazane, bo nie pomaga mi to wcale w rzucaniu nałogu. Praktycznie calusieńki dzień byłam z małą, babcia miała swoje zajęcia, umówiłyśmy się, że później chciałabym sobie porozmawiać na Skypie. Kiedy przyszło co do czego, babcia nagle dodatkowe zajęcia sobie wynalazła, zapominając o mnie, i nie chodzi o to, że ja bym z małą nie posiedziała, bo wiadome jest, że zajęłabym ją w pokoju, a ja mogłabym rozmawiać z Wolfikiem, praktykowaliśmy to nie raz, tylko mnie po całym dniu z małą bolały plecy, nie zmieniałam też opatrunków, chciałam sobie odpocząć... Jak zwykle nikt się tym nie przejął, nie pomyślał w kategoriach, co to znaczy, kiedy coś boli, kiedy każdy ruch powoduje przeszywające kłucie... Nie liczę się wcale, przecież jestem automatem, mnie nie ma prawa nic boleć. Postanowiłam być twarda, chociaż łzy same napływały do oczu, a serce ogarniał potworny żal... Wielokrotnie tego doświadczałam, dlaczego teraz miałoby być inaczej. Po czasie, babcia przyszła i zajęła małą, więc chwilę dla siebie miałam, później znowu się zaczęło, i w efekcie dziecko śpi u mnie w łóżku ( a miała w innym pokoju), dodam jednoosobowym ja się nie zmieszczę, poza tym z moimi plecami nie jestem w stanie spać z kimś, potrzebuję miejsca, żeby móc się przewracać, bo w nocy wielokrotnie cierpnie mi prawe biodro ( od roku na nim tylko śpię), i muszę się przewracać na brzuch, żeby trochę odpoczęło. Na brzuchu znowuż długo nie pośpię, bo po czasie zaczynają boleć plecy, i budzi mnie ból.

Pierwsza próba przeniesienia małej – nieudana, za chwil kilka spróbuję ponownie, a ja sama położę się, o niczym innym nie marzę jestem tak zmęczona, że oczy mi same opadają, a tu jeszcze jutrzejszy dzień, i poniedziałkowe wczesne wstawanie. Nie zdzierżę chyba.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz