Radość z jazdy na rowerze chwilowo została przykryta pasmem bólu - niestety. Zaczęło się zupełnie niewinnie, lekki ból w plecach przy prostowaniu się podczas jazdy, następnie przeszywający ból, który trwa ciągle przy założonych spodniach na pas. Nie pomaga obniżanie, ból promieniuje aż do lewej nogi. Wiem, co jest powodem, i muszę czekać aż mi to wytną, bez tego nie będzie lepiej. Ubolewam, bo tak się cieszyłam, że mogę jeździć, ech, szkoda mi słów, bo od razu łzy napływają do oczu :(
Od dwóch dni, króluje u mnie bratanica. Nie mam czasu na nic,a kiedy już oddali się do domu, pozostawia mnie z masakrycznym zmęczeniem, i nie tylko.
Jutro kolejna dawka autoszczepionki, i lekarz na zastępstwie, boję się, bo wiem, co mnie spotkało ostatnim razem, kiedy na niego trafiłam.
I właściwie, to nie mam o czym pisać, pójdę sobie.
środa, 4 sierpnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz