Sochaczew, Warszawa, Rawa Mazowiecka, Dąbrowa Górnicza, Sosnowiec, Katowice, Tychy, Cieszyn, Jastrzębie Zdrój, Ustroń, Oświęcim, Terma Bukowina Tatrzańska, Nowy Targ, Kraków... To właśnie przez te miasta, choć jeszcze nie wszystkie, przemknął 67 Tour de Pologne 2010. Dzisiaj w moim mieście rozpoczynał się VI etap Tour de Pologne, kolarze mieli do przebycia 228,5 km. Dużo górskich odcinków, a tym samym podjazdów, które nie ułatwiły uczestnikom zadania. Zanim jednak, wyruszyli walczyć o wysokie miejsca, rozpoczął się start honorowy, gdzie zawodnicy przejechali do Państwowego Muzeum Auschwitz II - Birkenau, złożyć kwiaty..., później powrócili do centrum, i rozpoczął się agresywny start...
Mnie, a raczej "nas", nie mogło tam nie być, zameldowaliśmy się o 10:30, i czekaliśmy na kolarzy, i ich teamy... Nie da się opisać tych wrażeń, obiektyw nie uchwyci tej magii, tego kolorytu, tych przeżyć, jakie towarzyszyły mi podczas dzisiejszego dnia. Sprzęt, który przewoziły samochody na dachach, powodował przysłowiowe opadanie szczęki. Rowery z włókien węglowych, niesamowita lekkość, osprzęt najwyższych klas..., ech..., można sobie tylko pomarzyć... Mimo, że telefon, trochę chciał zaszwankować, udało nam się jednak uchwycić to, co po części widziały nasze oczy...






Zdjęcia tego nie oddadzą, ale oni przemknęli, jak burza...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz