Mówią, jaki poniedziałek, taki cały tydzień, oby się nie sprawdziło, bo znów pada, i burzy, i pada, i burzy. Miałam plan, aby pojeździć na rowerze, i jak zwykle, wszystko się rypło. Może jutro się uda :) Mam cięższy okres, spowodowany wieloma rzeczami, i jakoś sobie nie mogę z tym poradzić. Siedzi to w głowie, i nie chce się z nikim podzielić, taka już jestem skąpa Salanee. Jednak, coś mojego musi być, każdy z nas ma jakieś swoje sprawy... Takim stwierdzeniem, Hameryki to ja nie odkryłam ;)
Igła ze strzykawką nadal rani moje ramię, chociaż teraz drugie, bo pierwsze ugryzł jakiś owad, i pojawił się wielki, czerwony placek, który trzeba wyleczyć, tia. Nie zostało mi już dużo dawek autoszczepionki, powoli zaczynam finiszować, szkoda tylko, że tego cudu, na który tak wszyscy liczyli - nie ma. Co będzie dalej? Lekarze mają plan, po zakończonych szczepieniach, wytną mi wszystko, co złe, i ranę zaszyją. Negować nie będę, chociaż perspektywa szpitala na razie nie jest w moim zasięgu umysłowym. Najgorsze z tego wszystkiego jest to, że nawet rzucić tego w cholerę się nie da, bo mam zamkniętą drogę do powrotu do pracy, i w ogóle jak tu pracować z takim czymś, a jak żyć?
Poza tym, zbiera mnie jakieś choróbsko, kicham, pokasłuję i opryszczka na ustach się pojawiła, brakuje mi jeszcze jakiejś grypy, przecież tak dawno nie chorowałam...


KAP..., KAP..., KAP...
Niewesołe te wieści... Niekoniecznie możesz kaszleć od przeziębienia, w powietrzu jest teraz masa grzybków (nie mylić z halucynogennymi :) ), tak też objawia się uczulenie - bardzo łatwo jest je pomylić właśnie z infekcją.
OdpowiedzUsuńBurza wczoraj była... Nie powiem, artystyczna :) Błyskało nieźle. Pozdrawiam :*
Halucynogenne by mi się przydały :D
OdpowiedzUsuńJak masz na zbyciu, chętnie przejmę;)
Hehehe Salanee, u mnie na osiedlu to co najwyżej te psiarki rosną ;) I huby, o huby podobno się je niektóre :D
OdpowiedzUsuń