poniedziałek, 2 sierpnia 2010

Wczorajszy dzień wzbudził zadumę, która przykryta była płaszczykiem wysiłku, i przyjemności. Znalazło się dużo czasu na przemyślenie wielu rzeczy, na uporządkowanie swoich myśli, na zaplanowanie, co mogłoby się zmienić lub, jak się do tego zabrać, żeby się zmieniło. Powiew wiatru, i śpiew ptaków, doskonale pomagał w rozmyślaniu, a przyjemne widoczki, nagradzały wysiłek... Cykliści wyruszyli. Mętków, i okolice. 52 km zaliczone. Kilka podjazdów wystąpiło, ale wydolność organizmu, którą z każdym dniem mam lepszą sprawiła, że podołałam... Dodatkowym utrudnieniem były rozregulowane przerzutki, które uniemożliwiły mi zmianę przełożenia na odpowiednie, które być powinno przy podjeździe. Nie zabrakło też błota, które występowało w miejscach, gdzie nie dociera słońce. Rowery nasze przystosowane do takich warunków, opony szerokie, dobrze trzymały się powierzchni, jednak brak błotników odczuliśmy na plecach, i z przodu, niczym rasowi cykliści. Dobrze, że mogę jeździć na rowerze, że oddano mi jedną z kilu przyjemności, których tak pożądałam w ostatnim czasie. Pomimo odczuwania drobnych dolegliwości bólowych, mogę jeździć, a to jest dla mnie najważniejsze jestem wytrzymała, i wiem, że pokonam niejedną słabość, bo jak się zaprę, to nie ma mocnych! Zaakceptuję też to, co przyniesie mi nowy dzień, jeżeli nie mam na coś wpływu, przestaję się tym przejmować :) Dzięki Konarowi, oko obiektywu było z nami, i uwieczniło te fajne chwile...


Zuska&Kisioł, witają pięknie :)

Friends forever...

Reklama Coca-Coli, z pospolitym lansem Zuskowym, dziąsła i te sprawy ;)

Chwila zadumy, o godzinie W...


..., dosłownie zjadły nas komary

Trudy zmęczenia, zostały na chusteczce...

6 komentarzy:

  1. nie wiem kto czyta ale dziewczyna mówi prawdę!-pozdrawiam blogowiczów

    OdpowiedzUsuń
  2. Osoby, które przypadkiem, czy też nie, weszły na tego bloga, można zobaczyć na dole, po lewej stronie, w statystykach Feedjit, o ile oczywiście ktoś nie będzie cwany, i nie usunie siebie, jako osoby odwiedzającej bloga. Właściwie, to nie wiem, po co taka osoba miałaby to robić, ja tu nie gryzę..., a kto czyta? Hym, kilka osób na pewno, tylko nie komentują, czasami nie ma co napisać..., sama nie wiem, trza by się ich zapytać.
    Kisioł, czy to Ty? Bo jeżeli tak, to chyba sklerozę zaawansowaną posiadasz. Najpierw dajesz mi komentarz pod dzisiejszym wpisem, a później, kiedy się widzimy, pytasz się mnie, czy zrobiłam wpis... :P Kto tu kogo chce w konia zrobić, hę? Pamiętaj, że ja jestem przebiegła bestia, i pamiętliwa, jeżeli mam coś do zapamiętania..., a jeżeli to nie Kisioł, to przychodzi mi do głowy Konar, jednak wątpię, żeby to był on no, ale nutka niepewności mi pozostaje, tak więc, jeżeli to nie Kisioł, to tylko zmarnowałam swoje paluszki... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. napwno nie kisiol bo dopiero teraz pisze :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się Agnieszko, że mozesz jeździc na rowerze, co znaczy, że jesteś w swoim zywiole! I tak trzymać. Fotki sa superowe:-))
    Buiaki:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. chyba coś mi się wydaje że zamętu narobiłem ja :s
    przynajmniej się mogę pochwalić że jestem najszybszy w otwieraniu blogów :p :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Łobuzy! Proszę mnie nie wkręcać, Kisiole niedobry, Ty :P
    Tomku, kuruj się, kuruj :)

    OdpowiedzUsuń