wtorek, 29 marca 2011

Hej, cześć i czołem!

Nadejszła wiekopomna chwila. Mamy wiosnę, dzień jest dłuższy, uwielbiam! Tylko czekać, aż zrobi się na tyle ciepło, że bez obaw będę mogła wyciągnąć rower i pojechać sobie siną w dal. Teraz jeszcze się boję, po takiej grypie, brrr. Dużo chodzę, jak to ja. Dbam też o zdrowie swojego psa, bo troszkę się Sonii spasło, a ja bym chciała, żeby żyła jak najdłużej, dlatego ciągnę ją wszędzie, ku jej ogólnemu niezadowoleniu. Moja psina jest typem kanapowca, nic jej się nie chce. Kiedy widzi, że idzie gdzieś dalej, automatycznie zatrzymuje swoje ciało i zapierając się, jak może, daje mi do zrozumienia, że ona dalej iść nie zamierza. Na nic proszenie, nie pójdzie i już! Szybko traci też orientację w terenie, chociaż wcale nie jest daleko od domu. Wtedy to spuszcza ogon i nerwowo rozgląda się wokół. Nie wie, gdzie jest - szkoda, bo przez to nie mogę jej puścić, mogłoby się to zakończyć tragicznie, zwiałabym mi. Z poprzednim psem, mogłam chodzić wszędzie bez obaw, a Sonia - cóż, ona jest po prostu inna, ale i tak kocham ją bałdzo mocno :)

Marzy mi się wyjście w góry.  Podświadomie czuję jednak, że chyba w tym roku nie będzie mi dane zdobyć już wcześniej zdobytych szczytów. Jakby to powiedzieć, czuję, że frekwencja nie dopisze. Ludzie idą w swoją stronę, czasami zapominając o pozostałych. Życie, ja wiem, ale kiedyś mimo życia, znajdowało się czas, dla innych Teraz, jakby każdy musi troszczyć się tylko o siebie, dlatego tyle czasu spędzam sama ze sobą... Typ samotnika ze mnie, choroba głównym sprawcą, ale mam nadzieję już niedługo. Potem powrót do normalności, tak wyczekiwanej przeze mnie..., i ja wyciągnę tę pozostałą frekwencję, niech się już boją! ;)

Za niedługo udaję się do dentysty. OMG, ja nie wiem, jak ja to przeżyję!

3 komentarze:

  1. He he żywiec dobre piwko, chociaż osobiście wolę redds'a

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja w przyszły weekend jadę w góry :) Może zabierzesz się z ekipą Nadwrażliwca :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Olka, Żywczyka uwielbiam :)

    Zim, gdyby tylko zdrowie dopisywało, poleciałabym za Wami z wywieszonym jęzorem nawet :)
    A, gdzie jedziecie?

    OdpowiedzUsuń