Na dni parę zagościła wiosna, szkoda jednak, że od jutra (wszyscy trąbią) ma być jej pogorszenie. Mam jednak cichą nadzieję, że wcale nie będzie tak źle, jakby nie było mamy jeszcze zimę, więc nie spodziewajmy się super pogody. Ostatnio nie chce mi się zbytnio pisać na blogu, sama nie wiem, czym to jest spowodowane. Łaknę wszystkiego, co nie jest związane z siedzeniem w domu i komputerem. Jedno i drugie budzi u mnie ogromny wstręt. Nawet farma nie sprawia radości, i tylko level, na którym się znajduję powoduje, że nie rzuciłam jej w cholerę.
Weekend sprawił, że sezon rowerowy uznałam za otwarty. W sobotę z Kisiołkiem pokonaliśmy 31 km (on ciut więcej ze względu, że musiał do mnie dojechać). Było super, jak zresztą każdy nasz wspólny wypad. Szkoda, że frekwencja nie była większa, ale cóż, każdy ma swoje zajęcia, i nie zawsze jest w stanie zarezerwować czas dla bicykli. Niedziela też nie była stracona, i chociaż wiatr wiał, jak oszalały, pojechałam sama siną w dal. 15 km zrobiłam, miałam okazję widzieć z bliska sarenkę i bardzo żałowałam, że nie wzięłam telefonu, byłoby świetne zdjęcie, ale cóż może innym razem. Generalnie same plusy, nawet wiatr nie jest przeszkodą, gdy się czegoś bardzo pragnie.
A dzisiaj..., znowu można powiedzieć, jak to się nie lubi poniedziałków. Z MOPS żadnej odezwy, więc poszłam tam dzisiaj o własnych nogach..., po raz kolejny na darmo, bo pani, u której załatwiałam pomoc, była nieobecna i nikt inny nie potrafił mi nic powiedzieć, mam przyjść jutro. Aż mi łzy poleciały z tego wszystkiego. Taki kawał drogi na nogach, ścięgno mi weszło do czterech liter, rana zakrwawiła nie tylko koszulkę, ale i kurtkę, ale spoko, przecież mogę chodzić, jak ten głupek! Po co obiecują, że zadzwonią, jak nie mają tego zamiaru robić. Dla mnie jest to nie do pomyślenia. Kiedy pracowałam także miałam kontakt z klientem, i jak obiecywałam, że zadzwonię - DZWONIŁAM! Czas mnie goni, a ja nie mogę ruszyć z miejsca. Pomoc społeczna - myślałby kto, a traktują człowieka, jak szmatę...
Salanee, tutaj w Polsce gros ludzi ma mentalność jeszcze z czasów poprzedniej epoki. A nie żyjemy na bezludnej wyspie, więc skoro wielu ludzi ma takie poglądy i sposób życia, to i taką mamy tutaj politykę, pomoc społeczną i w ogóle społeczeństwo. A ci ludzie też tak wychowują swoje dzieci. Szkoda gadać. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńDziękując Tobie za odwiedziny życzy Tobie Grzech wszystkiego co potrzebujesz do radosnego tworzenia tego bloga!
OdpowiedzUsuńKażdy dzień jest piękny gdy żyjesz a cudowny gdy się uśmiechasz; powodzenia!
OdpowiedzUsuńSpołeczeństwo wychowuje swoich członków a oni społeczeństwo więc buduj swoją wspólnotę w taki sposób w jaki pragniesz by o Ciebie dbano, Zim.
OdpowiedzUsuń