Nastało poniedziałkowe gotowanie Salanee, no bo niby dlaczego nie? Kiedyś nie potrzebowałam przebywać w kuchni, nie robiło mi różnicy, czy będzie obiad, czy też nie. Od pewnego czasu się to zmieniło, za dni kilka napiszę dlaczego - taką całą prawdę. Dzisiaj miałam dostęp do kuchni, byłam sama, nie wliczając w to chrapiącej pod drzwiami Sonii, która co jakiś czas tylko uchylała jedno ślepię, żeby zobaczyć, czy oby nie wznieciłam jakiegoś pożaru i ponownie zasypiała psim snem...Zabrałam się do przeglądnięcia lodówki. Miałam w niej brokuł, jedną torebkę ciemnego ryżu i dwie puszki tuńczyka, które czekały, aby je zjeść do kanapek. Nie doczekały się jednak. Ostatnio znalazłam przepis na dyski tuńczykowe, więc postanowiłam wykorzystać okazję. Przepis bardzo prosty, nie potrzeba specjalnie biegać do sklepu, wykonanie też nie przysparza trudności, a kiedy dysk rozpływa się w ustach - chwila bezcenna...
Co nam jest potrzebne?
- 2 puszki tuńczyka (koniecznie w sosie własnym);
- 2 jajka;
- 1 cebulę;
- 4 łyżki otrębów ( bez znaczenia jakich), ja użyłam pszennych;
- 1 łyżeczka sosu sojowego ( nie miałam i zastąpiłam maggi);
- 2 łyżeczki musztardy;
- 0,5 łyżeczki soli;
- 0,5 łyżeczki pieprzu;
- 0,5 łyżeczki papryki słodkiej;
- 0,5 papryki ostrej;
- 0,5 łyżeczki czosnku granulowanego ( nie miałam, użyłam pieprzu Cayene)
Dokładnie odcedziłam tuńczyka na sitku. Sos zmagazynowałam do osobnego pojemnika, jakby masa była za sucha. Dodałam jajka, musztardę, otręby, starłam na tarce cebulę. Następnie, dodałam wszystkie przyprawy i zagniotłam (tak, jak mięso mielone). Rozgrzałam patelnię, używając oliwy i troszkę oleju, zmniejszyłam gaz. Z masy ulepiłam małe kuleczki i położyłam na patelnię lekko przyklepując, żeby z kulki zrobił się dysk (jak nie wyjdzie idealny nic wielkiego się nie stanie :)) Smażyłam na wolnym ogniu i przewróciłam dopiero, kiedy jedna strona była usmażona. Po przewróceniu podlałam wodą tak ok 4 łyżek i smażyłam do momentu, kiedy woda odparowała, a dysk zrobił się złoty.
Ryż ugotowałam, a następnie rozpuściłam na patelni ok. 4 łyżek masła i smażyłam 10 minut. Po tym czasie, zalałam ryż bulionem warzywnym i gotowałam aż płyn wsiąkł . Brokuły to wiadomo, ugotowałam ( nie zapomnijcie tylko osolić wody ;))
Po ugotowaniu, wszystkie produkty nałożyć na talerz i smacznego! Brak osolonej wody nie przeszkodził mi w niczym, gdyż ryż i dysk był odpowiednio słony :) Jedzenie bardzo syte, a do tego zdrowe, białka nigdy za wiele :)

Z okazji Dnia Kobiet życzy Tobie Grzech mnóstwa owoców i radości z Twej twórczości oraz najwspanialszych tutaj gości.
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawy pomysł
OdpowiedzUsuńi apetycznie wygląda.
Pozdrawiam Cię serdecznie, Salanee :*
Fajnie, że gotowanie daje Ci radoche, no bo to podwójna przyjemność - coś dobrego robisz, a potem...zjadasz:-).
OdpowiedzUsuńPozdrawiem cieplutko!
Grzechu, bardzo dziękuję i miło mi, że zagościłeś u mnie :)
OdpowiedzUsuńAldi, spróbuj zrobić, naprawdę pyszności :)
Ivuś, sama jestem w szoku :)