poniedziałek, 21 marca 2011

Pierwszy dzień Wiosny, myślałam, że będzie to zwyczajny dzień, który niczym nie wyróżni się od poprzednich. Miałam plan, że powolutku będę wracała sobie do zdrowia, że mój głos powróci. Plan nie został zaburzony, ale..., w ten pierwszy dzień wiosny dostałam upragniony telefon z Siemianowic Śląskich, że od dnia jutrzejszego czeka mnie komora hiperbaryczna... Co z tego, jak choroba, której się nabawiłam zdyskwalifikowała mnie z wyjazdu, a termin znowu odroczył się o jakiś pewnie miesiąc. Tyle mieli możliwości, żeby zadzwonić w każdy inny tydzień, ale nie, bo musieli akurat dzisiaj, gdzie ja jutro mam dentystę, w środę komisję... I zła jestem, bo o komorze powinni mnie poinformować kilka dni wcześniej, a nie dzień... I tak bym nie mogła przyjechać, bo Komisji Lekarskiej nie mogłabym przełożyć, a ząb? Też jest ważny, a terminy kolejne długie. Popatrzcie, jaka to ironia, jak nie ma nic, to nic, a jak się dzieje, to wszystko na raz. Ech.

"Idzie wiosna - radosna?"

2 komentarze:

  1. Niech na całym świecie wojna, byle polska wiosna - spokojna... (Moja parafraza z Wyspiańskiego). No co ja mogę więcej skomentować. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak już czasami jest, że się nie wszystko składa jak byśmy chcieli. Nie ma się co przejmować. Na pewno uda się jeszcze wszystko załatwić. Pamiętam w modlitwie. Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń