Rzecz dzieje się w domu, dokładniej w przedpokoju, przy lusterku, obok drzwi wyjściowych prowadzących na klatkę schodową, potem do windy, następnie na parter,dalej są schody, wychodzi się z klatki, i.... stoi tam Opel Corsa, do którego trzeba wsiąść i dostać się do miejsca wykonywania swojego zawodu, czyli jakieś 15 minut drogi. W przedpokoju stoi tata, który musi pokonać to wszystko, o czym wcześniej napisałam. W drugim pokoju urzęduje Amelia, ja siedzę przy swoim komputerze ( bo w sumie, gdzie indziej mogę siedzieć). Z pozoru wszystko wygląda normalnie, spokojna rodzina, jedni idą do pracy, dla drugich najważniejszą rzeczą jest narysowanie swojej rączki, i robią to namiętnie z wywieszonym języczkiem, nie zważając, że rysują elementu podłogi - to jest w tym momencie zupełnie nieważne, dla trzecich normą jest słuchanie muzyki, i jest jeszcze pies, który wpada w drugą fazę snu ukryty za fotelem, żeby czasem mały 22 miesięczniak jej nie zauważył... Po prostu idealnie. Nic nie zapowiadało tego, co się za chwilę wydarzy...
Tata: Młoda, a gdzie są kluczyki od auta?
Ja: A skąd ja mogę wiedzieć?
Tata: Agnieszka, spóźnię się do pracy, daj mi te kluczyki.
Ja: Tato, ale przecież ja Ci je oddałam, bo potrzebowałeś coś wziąć z samochodu...
Tata: I ja Ci je oddałem, bo miałaś mamę zawieźć do pracy...
Ja: Ale dobrze wiedziałeś, że mama nie pojedzie, i ja na pewno nie brałam tych kluczyków!
Tata: Agnieszka! To nie jest śmieszne!
(Ja oczywiście, cały czas słuchałam muzyki, i rozmawiając z tatą nie odwracałam głowy w jego kierunku...) Po chwili namysłu:
Ja: Tato, ale jaki masz problem, weź kluczyki zapasowe, a tamte jutro znajdziemy?!
Tata: A gdzie są dokumenty od samochodu?
Ja: A co?
Tata: Bo w saszetce, były zapasowe kluczyki...
Ja: ???!!! Nie żartuj... Przecież sam mi mówiłeś, zostaw saszetkę w samochodzie... to ją zostawiłam...
Tata: Agnieszka!
Ja: No przecież ją zostawiłam, bo mi sam kazałeś!
Tata: Ale przecież TY nigdy nie robiłaś tego, co ja mówię, czemu dzisiaj musiało być odwrotnie?
Ja: Bo się zmieniłam!
Chwila konsternacji... Co robić?
Tata: Ja na bank te kluczyki kładłem Ci na biurku!
Ja: Tak, i akurat teraz o tym doskonale pamiętasz, a jak cię o coś zawsze proszę, to masz wielką sklerozę - odgryzłam się!
Wstałam poszukać tych kluczyków, bo zostałam wyprowadzona z równowagi. Wiedziałam, że na pewno nie leżały u mnie na biurku, przecież nie jestem ślepa.
Przychodzi Amelka... Coś mnie tknęło...
Ja: Amelka nie widziałaś kluczyków od samochodu dziadka? - mała jest na etapie kiwania głową, jak z czymś jest na tak, więc kiwnęła z takim zamachem, że myślałam, iż odpadnie jej ta główka z karku.
Ja: Amelka, zabierałaś kluczyki? - upewniłam się...
Amelka: Njo...
Amelka: Njo...
Ja: Amelka, gdzie są kluczyki?
Amelka: "Nje" ma... - rozłożyła rączki w geście, że nie ma... ( czułam się niczym turysta w skeczu Chińska restauracja kabaretu Ani mru mru ). Wszyscy się zlecieli, i akcja, wyciągnięcia od Amelki, gdzie dała kluczyki została rozpoczęta, było to o tyle trudne, że mała nie za wiele mówi ...
Ja: Misiu, powiedz, gdzie dałaś kluczyki...
Amelka: Tiam...
Ja: Ale gdzie to jest tam?
Amelka: Kiu...
Ja: Amelusia, powiedz cioci, gdzie dałaś kluczyki od auta. Dziadziuś się spieszy do pracy, popatrz nie zdąży...
Amelka: Njo tiam... - Skąd ja miałam wiedzeć, co znaczy njo tiam... To moglo być milion miejsc w całym mieszkaniu.
Ja: Amelka,ale to u mnie w pokoju? - Amelka kiwnęła głową z akceptacją, znowu by jej spadła z karku .
Ja: A pokażesz mi paluszkiem, gdzie dałaś kluczyki? - Amelka pokazała na szafę...Wszyscy zdziwieni, bo przecież ona by nie mogła tej szafy sama otworzyć, no ale jednak postanowiliśmy to sprawdzić...
W mojej szafie poza ciuchami znajduje się wiele rzeczy. Trzymam tam wszystko to, co nie ma swojego miejsca w pokoju. Są to akcesoria muzyczne, rowerowe, zimowe. Szafa została otworzona...
Ja: Amelusia, gdzie są kluczyki?
Amelka: Njoo Kiiiiuuuu!!! - Powiedziała to z taką oczywistością, i pretensją, że normalnie wstyd mi się zrobiło, że ja - najlepsza ciotka na świecie nie wiem, że ona te kluczyki schowała do buta narciarskiego!!!
Epilog:
Te kluczyki leżały jednak u mnie na biurku... Misio wykorzystał sytuację, kiedy mnie nie było w pokoju, i zrobił nas wszystkich na szaro... Skąd to wszystko wiem? Bo jak już wszyscy poszli, zapytałam jej, skąd wzięła te kluczyki. Jej paluszek wyraźnie wskazał miejsce, ale to pozostanie już naszą słodką tajemnicą, a szafy nie domknęłam... I jak jej nie kochać ? :D
Qrde..To miało być tutaj;) "No i się uśmiałem ;)."Proszę o skasowanie tego z 17;).
OdpowiedzUsuńSię zrobiło :) Miło,że mogłam wywołać gest mimiczny na twarzy :D
OdpowiedzUsuńE tam gest;).Uśmiałem się tak ,że się łezki zakręciły,a poza tym jak zwykle to "widziałem";).
OdpowiedzUsuńUśmiech jest mową duszy :D Śmiej się jak najwięcej, bo i ja potrafię to widzieć, i cieszy mnie to, że się cieszysz, i że chociaż w taki sposób mogę się odwdzięczyć :)
OdpowiedzUsuńhmmm czyzby ktos inny?zastapil moje miejsce jesli takie mialem nie jaki ananim...gal?
OdpowiedzUsuńA Tobie kto dał palmę pierwszeństwa ,co ?;)I nie bądź taki ciekawy kim jestem,bo możesz dostać pstryczka w nos;).
OdpowiedzUsuńhe he dobre choc dziecinne i nie skierowane bylo do CIEBIE wiec nie czuje sie w obowiazku odpowiedzi.....:)
OdpowiedzUsuńAlbo pstryczka w ucho :)
OdpowiedzUsuńA tak serio,to są takie pytania, na które nie ma odpowiedzi,a pytanie, na które nie ma odpowiedzi, ma zazwyczaj najwięcej wyjaśnień...a te wyjaśnienia mogą świadczyć o wszystkim, i niczym. Poza tym, nie lubię, i nie podobają mi się tego typu pytania... i ja chyba też w związku z tym jestem dziecinna, a poza tym wszystkim - nie za bardzo zrozumiałam, co miałeś na myśli mówiąc o zastąpieniu... ale że Dudka nie wzięli na Mundial?...
To nie wiem, tną czy nie tną tyłka?
OdpowiedzUsuńBól ryje psyche, nie daj się temu zdominować, choć ja sam wiem jak łatwo powiedzieć...
BW
Nie tu pewnie miałeś napisać.
OdpowiedzUsuń