Zabiłam ptaka - niechcący... Fatalnie się z tym czuję.... Nie da się jeździć normalnie o tej porze roku. Przed 7 wyłączają światła pod blokiem, robi się zupełnie ciemno, i weź tu człowieku cofaj, jak jeszcze wszędzie pełno samochodów! Podczas jazdy, co drugi kierowca chwali się swoimi, a'la ksenonami i tak oślepia, że człowiek nic nie widzi, a już w połączeniu z deszczem droga staje się zupełnie niewidoczna... Nie wspomnę już o kierowcach, którzy zapominają włączyć świateł mijania, i zauważa się ich, kiedy wcisną hamulec w ostatnim momencie oczywiście...Tak rozpoczął się mój dzień... I znowu narzekam. Po ciężkiej nocy, przychodzi tak sam dzień, więc w sumie, co ja się dziwię. Dzisiaj 4 dzień z bólem zębów po prawej stronie, włącznie z uchem i węzłami chłonnymi, które wypuchły, i pierwszy raz w życiu widzę, że mam węzły. Wczorajsze zalecenia złagodzenia bólu, w postaci zalania buzi spirytusem zakończyły się co najmniej tragicznie, spalone pół ust, dziąseł, i języka a zęby jak bolały, tak bolą. Sic! Już nikogo więcej słuchać nie będę, sami genialni doradcy, a cierpię potem tylko ja. Nie wiem, co to się dzieje, wczoraj się nie dało ze mną wytrzymać, dzisiaj pewnie też nie... Niech mnie ktoś palnie, a może mi przejdzie?! Przemęczenie daje mi w cztery litery, marzę aby jedną noc przespać całą, na spokojnie, na plecach, na bokach, na brzuchu, bez wstawania, bez bólu. Zaczynam być wredna na poważnie, i aż się tego boję. Dzisiaj nakrzyczałam na niewinną panią, która tylko próbowała mi wmówić, że ona do badania krwi na 100% była przede mną! " Jaka ty jesteś niegrzeczna" - mi powie, oczywiście nie pozostałam jej dłużna i odpowiedziałam : "... a od kiedy ja z Panią jestem na ty, bo sobie nie przypominam?" Wszystko będę tolerować, ale kłamstwa nie zniosę, ja rozumiem, że czasami są takie sytuacje, w których się nie da powiedzieć prawdy, ale nie w momencie, kiedy przychodzę na badania, do których jestem 3, i wiem kto był przede mną, a kobieta sobie nagle wpada, i mówi, że ona na 100% była wcześniej, gdzie wszyscy inni twierdzą, że nie była! I może bym ją nawet przepuściła, ale z takim tupetem, została skreślona. "Wy młodzi możecie sobie poczekać", to nic, że wyglądam jak 7 nieszczęść, pokrzywiona, obolała, ledwo chodząca, ja mogę czekać, bo przecież nie mam 60 lat... to nic, że mnie też boli... A na badaniach znowu nie mogły się wkłuć, znowu psioczyły na mnie, że mam żyły, jak u niemowlęcia, że jak już coś jest, to jest to zrost, i nie da się pobrać krwi i znowu wyszłam z samymi siniakami... Jeszcze nie chciały zrobić jednego badania, bo przecież jak nie mam cukrzycy, to ono jest niepotrzebne. No, kurczę, lekarz zaznacza, a te wiedzą lepiej. Sprzeciwiłam się temu oczywiście, bo skoro coś jest zaznaczone, to ma być, a nie! Mnie się rany nie goją 5 miesięcy. Przez takie właśnie niedociągnięcia, do dzisiaj nie jestem wyleczona, bo każdemu wydaje się, że młody organizm się sam regeneruje. Nie w moim przypadku. Najbardziej ubolewam nad faktem, że wyników nie dostanę do ręki, tylko będą u lekarza. Jaką mam pewność, że on mnie nie oszuka, i powie, że są dobre, jak np. nie będą? Już mnie w tym szpitalu nie zobaczą. Do chirurga zarejestrowałam się na czwartek. Miałam iść dzisiaj się pokazać, skoro byłam, to niech mnie zobaczy siostra, ale jak zobaczyłam ilu ludzi tam siedzi, to zwątpiłam. To samo z lekarzem rodzinnym. Ja nie wiem, ci ludzie chyba nie mają co robić w tych domach, tylko sobie chorób szukają... Wiem,że moje poprzednie wyniki były dobre, więc zostawiłam je w rejestracji, aby dołączyły rodzinnemu do kartoteki, a ja sama nie czekałam, żeby się nie zarazić jakimś paskudztwem, tym bardziej, że teraz jakby wszystkie choroby przyciągam. Pozostał dentysta... Udałam się na górę, celem... hmm, no własnie, jakim celem? Chciałam się zarejestrować, naprawdę, bo ból zębów jest najgorszy na świecie, i jak coś boli 4 dni, a do tego jest gorączka, to chyba nie jest dobrze, ale ja tak strasznie się ich boję, że uciekłam spod tych drzwi... Wystarczy, że słyszę borowanie, a robi mi się słabo. Przykre doświadczenia sprawiają, że nie mogę się przemóc, a jeszcze ci ludzie czekający tam, jakby na skazanie, potęguje u mnie strach... a może mi to samo przejdzie? smaruję dziąsła maścią... Nie jestem spuchnięta, ani nic, więc trochę dziwne, żeby to było od zęba... Teraz nie ma opcji, abym usiadła na fotelu dentystycznym z takimi plecami... Ostatni tydzień chorowania przede mną. Co ja później zrobię? Jak ja sobie poradzę w pracy, kiedy zniżyć się nie mogę, ani szybko poruszyć, jak ja przejadę 145 km, a potem jeszcze muszę wrócić , jak ja zadbam o sterylność ran? Przeraża mnie to trochę...
A na dzień dzisiejszy Corrida...
Update:
Moja mama w ramach akcji, kochamy wszystko co żyje, postanowiła u nas w domu dokarmiać biedronki... chlebem, w ramach porzekadła : Biedroneczko leć do nieba, przynieś nam kawałek chleba... rotfl!
Nie mówiłem, że ból ryje psychikę?
OdpowiedzUsuńTak, masz gorzej ode mnie, ja to się tylko wycofywałem z relacji z ludźmi, a Ty twierdzisz, że specjalnie sobie szukają chorób, a przecież jest jesień i się choruje na jesień, pokłady empatii u starszych ludzi to mit, pcha się to wszędzie, ale mają w tym cel, boją się, że sami młodzi nie ustąpią np miejsca w autobusie czy tam gdzieś.
To, że ktoś Ci wkręcił, że spirytus łagodzi jakiś ból to mistrzostwo świata- łagodzi rozcieńczony, kiedy go wypić :D
:-)
Być może masz rację. Jesień to paskudna pora roku, jeszcze taka zmienna, aczkolwiek większość ludzi będących tam,zapewne była niby tylko po receptę, a jak wleźli, to siedzieli pewnie po 30 minut, bo akurat im się przypomniało, że tu ich boli, tam ich boli... Przedział wiekowy 60-80 lat. Tak jest za każdym razem, i to mnie najbardziej drażni, bo człowiek którego coś boli, nie da rady tyle wysiedzieć, a nikt go nie zrozumie, i nie przepuści. Druga sprawa, lekarz nie woła, tylko się wchodzi na podstawie numerków - najgorsze co może być. Zawsze o to są kłótnie, a ja nie mam czasu i zdrowia na wysłuchiwanie tego. Kłócą się nawięcej Ci z w/w przedziału wiekowego. Babki w rejestracji od 7 zaczynają pracować, o 7:24 mają już przerwę na kawę, czy to jest do cholery normalne, czy to ja się czepiam... I takie też narzekają najwięcej, że pacjenci niewyrozumiali, a który pacjent będzie stał, i patrzył na to obojętnie. Przecież nikt do nich z przyjemności nie przychodzi. Faktem jest, że ryje mi to wszystko psychikę, i jak ja coś z tym nie zrobię, to nie wiem, jak to wszystko może się skończyć. Zygac mi się chce, jak sobie o tym wszystkim pomyślę. Do końca życia nie zapomnę lekarza, który przyszedł do mnie do pracy z telefonem, kiedy ja akurat zaczynałam chorować na to badziewie, i nie mogłam chodzić, i miałam dużą gorączkę, i wielki ból. Tylko mnie zobaczył, od razu kazał iść na pogotowie, bo to trzeba RTG zrobić, bo to nie ma żartów... On już pewnie wiedział, co mnie czeka. Nie zapomnę jego miny nigdy! Ile człowiek może wytrzymać, gdzie kończy się ta granica. Masakra jakaś!
OdpowiedzUsuńA co do spirytusu, to miałam polać tylko bolące miejsce... ja na stanie posiadałam tylko Salicylowy... nie próbujcie tego nigdy w życiu...
Nikt nie wie, ani gdzie jest granica, ani ile człowiek może wytrzymać. To pewnie zależy od człowieka- ja miałem szczęście, że skończyło się akurat wtedy kiedy nie dało rady wytrzymać ani krzty więcej ale ze skutkami nie daję sobie do dziś rady, a wiesz ludzie nie muszą wiedzieć, że coś kiedyś się działo, oceniają to, co widzą.
OdpowiedzUsuń... lub ich to nie obchodzi, nawet jak wiedzą, a przez to stają się nieczuli na to, że ktoś naprawdę cierpi, i nie jest w stanie tego znieść.
OdpowiedzUsuńCzego nie czytasz mojego bloga? :D
OdpowiedzUsuńNie działa mi odświeżanie listy blogów! Znowu... przez to nie widzę nowych wpisów...
OdpowiedzUsuńKochana - 2 sprawy, a może 3:
OdpowiedzUsuń1. Nie palnę Cię, więc za moim pośrednictwem boleć nie przestanie, przynajmniej nie za sprawą rękoczynów jakichkolwiek - ze zwykłego, człowieczego i mojego własnego szacunku do Twojej osoby... - poza tym to chyba nie jest rozwiązanie, ale determinację w dążeniu do pozbycia się bólu rozumiem...
2. Jeśli to zęby (a szczerze mówiąc nie sądzę skoro węzły Ci wywaliło - jedno do drugiego potrafi promieniować) możesz próbować płukać usta szałwią (smakuje paskudnie, ale powinna działać) - wiem nie chcesz słuchać rad, ale to tak na wypadek gdybyś zmieniła zdanie
3. Co do babć w kolejce, rozdrabniać się nie będę bo szkoda gadać jakie to ludziska potrafią być wredne
Ściskam i pozdrawiam
~Kala
Kaluś, dziękuję. Z tymi radami, to może zbyt ogólnie napisałam... Głupich rad nie chcę słuchać - mądre jak najbardziej są wskazane. Zakupię szałwię. W domowej apteczne posiadam tylko korę dębu i rumianek... Z tym bólem od zębów to różnie bywa, bo nie wiadomo ani który ząb boli, ani które miejsce dokładnie, ale spirytus to na pewno nie było dobre wyjście z sytuacji, bo teraz mam same rany w paszczy gębowej.
OdpowiedzUsuńMasz jeden post do tyłu :D
OdpowiedzUsuń