Oberwało mi się za wymyślanie. Podobno to wszystko jest przez to, że za dużo siedzę w domu, w sumie sama nie wiem, w domu siedzę nie od dziś, a żaden taki objaw u mnie wcześniej nie wystąpił. Cóż ja na to poradzić mogę, nie chcę tego, ale to samo jest, a nie mam jak sobie tego wybić z tej głowy, tak, jakby zapuściło korzenie, a one oplątały mi mózg, a on, nie otrzymawszy odpowiedniej ilości tlenu, wydziwia. Po prostu, lubię rozmawiać, wyjaśniać sytuacje, nie lubię jak ktoś się smuci, bo wtedy smucę się też ja. Udzielają się te stany, i następuje cisza... Ech, jak ja nienawidzę tej ciszy... No, ale dobrze, trzeba się słuchać starszych, i w myśl tego, wolfik, masz rację, może mi się wydawało, po prostu wcześniej było inaczej,zrobiłam porównanie do tamtego czasu, może zupełnie niepotrzebnie. Ufam Ci, i jeżeli mówisz to, co mówisz, to wierzę w te słowa..., a co do tego siedzenia w domku, wiesz, że nie mam innego wyjścia, poza tym, siedzę chyba nie tylko dla siebie,:)...
Deszczyk przybył, kap, kap, kap... Okna płaczą, tylko zieleń uradowana, dostała napój pod długim czasie oczekiwania. Upragniony deszcz, który wielokrotnie wyrządził tyle zła. Nie zrobił tego celowo, on po prostu padał. Właściwie, to nie lubię deszczu, wtedy pogarsza się nastrój, dzisiaj jednak jest inaczej. Patrzę sobie na te krople zatrzymujące się na szybie, i myślę, że może rozmyje to, co złe, co toksyczne, i potem, kiedy znowu wyjdzie słoneczko, wróci wszystko do normy... Zagrzmiało..., nie wiem, czy niebo zaśmiało się ze mnie, czy dało mi znać, że spełni się to, co napisałam... Z drugiej strony, grzmi? a gdzie chmury? Właściwie, to dlaczego pada, jak nie ma tak naprawdę z czego. Ech, dziwny jest ten świat...
Wiecie, że podobno jestem jak Amelka, albo Amelka jest jak ja? Nie pod kątem wyglądu, ale charakterku... To się doigrała, ale może w przyszłości będzie dobrym człowiekiem, pomimo tych wypadających z jej ust słów: Nie mów!, Nie śpiewaj!, Nie dotykaj!, Nie! Nie! Nie! Mały przywódca, dyktator, i łobuz! Skąd to wiem? Skype mi powiedział, głosem Wolfa. Co ja na to? Hmm, nie neguję..., nie potwierdzam ;)
Dzisiaj otrzymałam drugą dawkę szczepionki tej, co to łączy się z auto. Dawka 0,2ml Objawy niepożądane, które były zupełnie niepotrzebne, wystąpiły, ale nic tam, da się przeżyć. Nawet autem wróciłam, chociaż błędnik szwankował, przez krótką chwilkę. Najgorszy ten ból, teraz to nawet paska założyć nie mogę, i wszystko, co znajdzie się na mojej pupie, spada, a jak dodatkowo paraduje się jeszcze z rozpiętym rozporkiem, to dopiero rozrywka dla innych... Bywa, wcześnie rano było, budzik o głosie wolfika na mnie krzyknął, i zapomniałam zapiąć, a dlaczego zapomniałam? Gdyż, ponieważ, tak naprawdę, wcale nie musiałam ich rozpinać.
Życie, aleś czasami jest skomplikowane, i dające popalić. Musisz tak robić? Nie możesz mi jakoś tego wszystkiego rozdzielić na raty?
Daj, daj, daj mi Siłę!!!
Udaję się spać... Ziewwww!
Hihihi, wymyślanie powiadasz... A może nie wymyślanie, tylko inne spojrzenie na pewne sprawy? Czasem w naszej pokręconej rzeczywistości nie wszystko jest takie oczywiste. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńHehehe, no, może, chociaż ostatnio jestem najlepszym przykładem, uprawiania czarnowidztwa ;)
OdpowiedzUsuń