Wakacje pełną parą, dzisiaj mój brat z rodziną wyjeżdżają na wczasy, za tydzień moi rodzice wybierają się w Bieszczady, do rodzinki, gdybym tylko była zdrowa, pojechałabym z nimi, tak dawno się z nikim nie widziałam, ostatni raz, na pogrzebie babci, i właściwie nie pamiętam, ile to było lat temu. Tak, jakoś smutno mi się z tego powodu zrobiło, okres wakacyjny, ludzie mogą sobie wypocząć, a na mnie, działa to niekorzystnie, może dlatego, że właściwie nigdy nie miałam takiego urlopu, żeby gdzieś wyjechać, chociażby na tydzień. Kiedy byłam zdrowa, całe wakacje pracowałam, przerost formy nad treścią występował. Później, zachorowałam, i tak siedzę w domu ponad rok, i właściwie ktoś mógłby powiedzieć, że cały czas wypoczywam, a co to za wypoczynek, kiedy muszę chodzić po lekarzach, zmieniać opatrunki, nie mogę nigdzie pojechać, bo trzyma mnie autoszczepionka... Ech. Pamiętam, jak byłam młodsza, prócz obozów, i kolonii, jeździłam do babci, w Bieszczady właśnie. Spędzałam tam dobrych parę tygodni. Z babcią było najlepiej na świecie, to ona pomagała nam robić łuki, strzały, to ona piekła najpyszniejsze ciasta na świecie, to ona, zabierała nas na spacery po lesie, to ona, zawsze wciskała mi grosik, chociaż nie chciałam. Pamiętam, jak już skręcaliśmy w pola, które prowadziły do babci, poznawałam, że to już niedaleko, a kiedy moim oczom, ukazywał się jej domek, wiedziałam, że ona już przed nim na nas czeka, zawsze czekała, wtedy pierwsza wypadałam z auta, i rzucałam się jej na szyję, potem witałam się z Pikusiem, który przy budzie, wiernie czuwał, a później, to zamieniałam się w małego, bieszczadzkiego zakapiorka. Najlepiej goniło się bez butów, umorusaną od stóp do głów, i szczęśliwą, bo taka byłam, kiedy zostawałam w Jaćmierzu..., a później przychodził czas wyjazdu, i łzom nie było końca, płakałam długo, rodzice obiecywali mi, że przecież jeszcze przyjedziemy do babci..., i przyjeżdżaliśmy nie jeden raz..., a teraz babci nie mam, i nie ma do kogo jeździć, nie mogę jej nawet odwiedzić na grobie, kiedy bym chciała, bo za daleko. Ech.
jeszcze bedziesz miała nieraz prawdziwe wakacje z wyjazdami i odwiedzisz babcie! :-)
OdpowiedzUsuńSalanee rozumiem co czujesz, ale miejmy nadzieje, że za rok tej porze bedziesz juz wolna d choroby i bedziesz mogła wziąć urlop i pojechać do bliskich
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko.