Trochę mnie nie było, jednak oznajmiam, że żyję, i mam się dobrze ( jeżeli można tak określić mój stan, w te upały). Życie się kręci, lekarze, przyjemności, konwersacje, wszystko występuje. Kolejne dawki autoszczepionki za mną. Dzisiaj przyjęłam symboliczne, - 0,7, - ml, - oczywiście. Skojarzenia jednoznaczne wszyscy w gabinecie mieli, no bo z czym innym może skojarzyć się 0,7 ;) Działania niepożądane, przeminęły z wiatrem, którego notabene w ogóle nie było. Lekarz ma do mnie takie zaufanie, że nawet nie kazał mi czekać pół godziny, wiedział, że nic u mnie nie wystąpi, niemniej jednak, ja, jako wzór do naśladowania, posiedziałam sama, nie będę ryzykować, żeby gdzieś mnie jakiś wstrząs podczas prowadzenia samochodu nie dopadł...., tia, uwierzyliście? Prawda jest taka, że w ogóle bym nie czekała, gdyby nie to, że spotkała mnie znajoma, i potrajkotałyśmy dobre pół godziny, podczas jej czekania na wizytę u chirurga ;) I nawet otworzyłam dziś, przyszpitalny serwis diagnozowania uszkodzonych telefonów. Wystarczyło, że przyszedł do mnie kumpel, i przyniósł swój telefon, którego mu naprawialiśmy, bo miał problem. Tak to jest, jak się wcześniej użytkuje SE, a później przerzuca na Nokię, i nie potrafi się czytać ze zrozumieniem, - dodam, podstawowych komunikatów. Miał wymieniane oprogramowanie. Po włączeniu telefonu, wyskoczył komunikat: "czy chcesz nadal używać telefonu w trybie offline?" Kumpel, kliknął : "TAK", i się zdziwił, dlaczego jego sprzęt nie łapie zasięgu. Jeszcze mówi mi, że tyle sms, wysłał, i żaden nie dotarł..., no, bo jak miał dotrzeć, no jak? Naszej rozmowie, przysłuchiwało się trochę pacjentów, w sumie innego wyjścia nie mieli, i jak już w końcu wytłumaczyłam mu, dlaczego musi być w trybie online, a on udał, że zrozumiał, i telefon w końcu zasięg złapał, i sobie poszedł, pożegnawszy się uprzednio ( bo ja kulturnych kolegów mam ;)), odezwał się do mnie nieśmiało pewien pan...,
- a pani, to taka zorientowana w tych telefonach jest? - grzecznie potwierdziłam, wyjaśniając, że pracowałam w serwisie telefonów, dopóki mnie choroba nie dopadła.
-..., bo wie Pani, bo ja mam taki telefon, od wnuczka dostałem ( wyciąga, poczciwego, najbardziej wadliwego Samsunga E250) Nie zawsze chce mi działać ekran ( po mojemu LCD), i nie wiem, co może być przyczyną? I ta bateria tak krótko trzyma...
- To są standardowe usterki tych telefonów, proszę pana, - odpowiedziałam. - Trzeba w nim wymienić taśmę wyświetlacza, żeby znowu działał cały czas, i wyczyścić, bo strasznie zabrudzony, a bateria, to niestety tak w tych telefonach trzyma.
-..., a co to jest ta taśma wyświetlacza? - i musiałam tłumaczyć, jaką funkcję w telefonie owa taśma spełnia. Gdy w końcu zakumał, stwierdził, że tu mu się nie opłaca, i sobie weźmie telefon za złotówkę..., dodam, że był na tym stratny, bo wnuczkowi za telefon zapłacił, i przepłacił. Ech, te dzieci, nawet najbliższych wykorzystają.
Po zakończonej rozmowie, myślałam, że sobie w końcu w spokoju poczekam, aż mnie zawołają..., nie minęło 10 minut, dzwoni telefon...
- Halo?
- dzień dobry, pani Agnieszko!
- ..., a witam doktorze, co się stało? - wiedziałam, że nie dzwoni ot tak ;)
- ..., bo ja mam taki problem..., byłem na wakacjach, i dużo siedziałem na telefonie, i korzystałem z internetu, i teraz on mi się strasznie zawiesza, co to może być? - SIC!
- doktorze, oprogramowanie się zepsuło, trzeba..., bla,bla,bla...
- ..., a czy ja dam sobie radę, co muszę zrobić?
- ..., doktorze..., bla, bla, bla.... - i słysząc, że doktor za bardzo nie kuma, poddałam się. - to umówmy się na poniedziałek, będę w szpitalu,doktorowi pomogę to zrobić. Może być?
- dziękuję pani ślicznie! a..., mam jeszcze jedno pytanie...
- tak?
- ..., bo doktor T, ostatnio rozbił sobie szkiełko w swojej Nokii, ja mu mówiłem, że tego mu gwarancja nie obejmie, ale on mi nie wierzy, powie mu pani, że ja mam rację?
- hihihi, doktor ma rację :D
-..., a na poważnie, pyta się, ile za taką szybkę trzeba zapłacić?
- doktorze, to wszystko zależy od modelu telefonu, bo nie zawsze jest możliwość wymienienia samej szybki..., a jaki to telefon?
- no, to taki rozsuwany, Nokia...
- ..., ale model jaki?
- ...,no rozsuwany :)
- doktorze, rozsuwanych jest dużo :)
- ..., a to ja się dokładnie dowiem, i powiem pani w poniedziałek, dobrze?
- dobrze, to do zobaczenia :)
No :) Dzień, pełen wrażeń, w poczekalni to się ze mnie śmiali :) A ten lekarz, z którym rozmawiałam, to mój ortopeda, który ładnie poskładał mi rączkę, i umożliwił, że minimalny zakres ruchów posiadam, i nawet dźwigam paluszki :)
..., a żeby tego wszystkiego jeszcze było mało, to w dniu dzisiejszym firma, z którą współpracujemy, a która zajmuje się naprawą SE, przysłała paczkę z telefonami zamiast do naszego oddziału, to do siedziby firmy, czyli prawie do mnie. Efektem było, użeranie się z kurierem DHL, żeby paczkę przekazał na oddział, i dzwonienie do koordynatora SE, który na szczęście jest spoko ludziem, i wszystko pomoże załatwić, przez czystą sympatię do mua ;) Tak, więc, dzień stricte telefoniczny..., ktoś ma jeszcze jakiś problem? ..., a w ogóle, to wszystko przez mojego chirurga, bo mi kazał normalnie żyć, jak przed chorobą, i..., wykonało się. Telefony, telefony, telefony, gdzie one są?
Tu!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz