Jak już pisałam wczoraj, Amelka nie daje mi ostatnio żyć. Mała jest na etapie uczenia się sikania do nocniczka, toteż w dniu wczorajszym udałam się z nią do jednego ze znanych marketów, aby dokonać zakupu jej własnego, wymarzonego nocniczka, który miał zamieszkać u mnie w domu. Dlaczego z nią? Więcej czasu spędza u mnie aniżeli w domku, ciotka jej autorytet największy, dobrze, że ktoś się ze mną liczy, i czerpie wzorce, byle brał te dobre tylko ;) W każdym razie. Miałam w planach zakupić tylko nocniczek. Wpadamy do marketu, kierujemy się do działu, gdzie powinny znajdować się rzeczy dla dzieci, i trafiamy do działu zabawek, o masakro!!! Źle trafiłam, mała od razu w pisk, bo to dla niej najlepszy dział. Już nie wspomnę, że ona wszędzie biega, nie chodzi, a hamuje, rzucając się na kolanka... Na cały sklep rozległo się głośne:
Amelka: AGAAAAA!!!!!!
Ja: Co się stało?
Amelka: Popać, jakie tu są zabawki...
Ja: No, dużo zabawek jest... ( i już sobie myślę, że zaraz będzie chciała mnie na coś naciągnąć)
Amelka: Widziś?
Ja: Tak, ładne, chodź po nocniczek...
Amelka:..., ale ciekaj, ja sobie tylko na nie popatsię :) ( i szpera po zabawkach)
Ja:..., dobrze :) A powiedz mi, która zabawka Ci się podoba?
Amelka: Ta jeśt ładna ( i pokazuje mi na lalkę, którą można ubierać, przedział cenowy 5 zł...)
Ja: Chciałabyś taką?
Amelka: Tak, pśydałaby mi się ( i wlepia te piękne ślepia we mnie)
Ja: No dobrze, możesz wrzucić do koszyczka..., i idziemy...
Amelka: Agaaaaaa!!! Ale zobać, tu jest taki ładny piesek z misiećką...
Ja: Amelko, ale już jedną zabawkę sobie wybrałaś...
Amelka: Ale ciałabym jeście pieska, taki ładny jeśt...
Ja: Hmm ( zobaczyłam na tę zabawkę, i tak samo 5 zł kosztowała)..., no dobrze, możesz sobie wrzucić do koszyczka, ale już idziemy po nocniczek, dobrze?
Amelka: Dobrze :) To oćmy :)
Idziemy, mała biegnie z przodu, ja za nią z wózkiem i koszykiem, i nagle hamowanie na kolanach, oho?!
Amelka: Agaaaaaa!!!
Ja: Misiu, nie, idziemy, już sobie kupiłaś to, co chciałaś, wystarczy...
Amelka: Aga, ale ziobać, jaki piękny ten domek, tak by mi się psidał... ( i patrzą te oczy w ten domek dla lalek, z taką tęsknotą, i żalem...)
Ja: No dobrze, weź do koszyczka, (co miałam zrobić, jak mam miękkie serce ;))
Następnie, udałyśmy się po nocniczek..., po drodze mała dorzuciła mi jeszcze paluszki, reklamując je w sposób ( Ty wieś, jakie one są pyśne?), i wodę... ( tak bajdzo ją lubię... ) Miałam wydać 20 zł, wydałam 50 zł..., weź tu dziecko na zakupy :)
Ale było miło, i uśmiałam się sama do siebie, dobrze, że ją mam, chociaż czasami się na nią złoszczę...
Dzisiaj np., przyszła do nas, a mnie nie było, bo jak zwykle u lekarza w czwartki przebywam. Weszła i na przywitaniu ugryzła moją mamę.
- Czemu mnie gryziesz? - pyta mama
-..., bo nie ma AGI! - odpowiada Amelka :)
I wszystko jasne, wszystkiemu winna jest AGA ;)
czwartek, 5 sierpnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
O Matulu...! :D Ależ się uśmiałam.W sam raz na dobranoc :D(co z nocnikiem? zakupiony?)
OdpowiedzUsuńPS. Książkę wyślę jutro w partach
PPS. Gdzie Wolfa wcięło? ani widu... ani słychu...
Tak, tak, zakupiony, chociaż sam zakup nocniczka, wcale ją nie interesował :D Można się nawet popłakać ze śmiechu, przy tym łobuzie:)
OdpowiedzUsuńWolf, wiedzie cichy tryb życia, jako obserwator... :)