wtorek, 31 maja 2011

Dzień pierwszy



No... Zostalam, ze tak powiem zakwaterowana. Pierwsze wrażenia są bardzo pozytywne. Pielęgniarki ogólnie w porządku, mam się tylko wystrzegać siostry oddziałowej, bo podobno ostra. Na pewno się jej nie narażę, ja jestem grzeczny pacjent..., tylko czasami przynoszący pecha I wzbudzający ogòlną uciechę wśród personelu. O, co chodzi? Otòż, na samym wejściu poległam, to znaczy, kładąc się na kozetce do badania, położyłam się tak, że zlożyłam łóżko. Efekt? Bolący łokieć I zawieszenie w śmiechu pilęgniarki I lekarza. Kolejna rzecz, to zepsuty komputer, podobno z mojej winy:-) Niby, że mój wzrok to uczynił. Biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia z rowerami I w ogóle, zaczynam się poważnie niepokoić, że może faktycznie mam jakieś moce psucia? Hihi. A tak już całkiem serio... Jutro czeka mnie operacja. Badania zrobione, problem z wkłuciem wenflonu też, ale to norma przecież. Internet, skoro piszę - działa, chociaż miałam spory problem z uruchomieniem. Uff.

Nie wiem, co mnie jeszcze czeka. Na razie Over.

3 komentarze:

  1. 3maj się dzielnie a w razie co krzycz - przybędziemy z odsieczą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. bedzie dobrze ...wszyscy w to wierza!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pozytywne fluidy przesyłam
    i pamiętam o Tobie Salanee :*
    Trzymaj się dobrze i mocno.
    Uściski :*

    OdpowiedzUsuń