sobota, 7 maja 2011

Dzień powolutku dobiega końca. Było dzisiaj bardzo aktywnie, mimo początkowego sprzeciwu pogody. Z jednej strony, dopiero początek maja, ale z drugiej, kiedy się umawiam na rower, fajnie byłoby, gdyby na godzinę przed zbiórką pogoda nie zaczęła się diametralnie zmieniać. Nie dałam się jednak, i pomimo chłodnego wiatru wyruszyłam do garażu Kisioła, aby wspólnie pokonać kilkanaście kilometrów. Muszę wykorzystywać każdy moment, maj przeleci pewnie, jak z bicza strzelił i zalegnę w łóżku, i nie wiem, kiedy znowu na bicykl wsiądę. Wolę nie myśleć nawet, bo buzia sama w podkówkę się składa. Będzie mi tego cholernie brakowało. Wracając na trasę, spotkaliśmy dzisiaj tego pięknego konika. Przyszedł do nas, bo liczył na jakąś dobroć, ja niestety mogłam zaoferować mu tylko trawkę. Zjadł oczywiście, a ja byłam szczęśliwa, że mi nie pożarł ręki. Zawsze czułam dystans i respekt do tych zwierząt, ich mądre spojrzenie potrafiło mnie zahipnotyzować. Boję się koni, chociaż nigdy mi nic nie zrobiły,  nie mam doświadczenia, nie znam końskich zachowań, ale i tak uwielbiam te zwierzęta, za to spojrzenie właśnie... Gardzę ludźmi, którzy potrafią je krzywdzić i traktują to, jak coś normalnego, bo to zwierzę, które nie czuje... Nie czuje? Wystarczy spojrzeć mu w oczy...

Dalsza część dnia, to wizyta na działce brata i grillowanie, którego nie doczekałam, bo wolałam spędzić ten czas w domu. Nie dla mnie takie posiadówki, tym bardziej, że jest alkohol, któremu mówię stanowcze NIE! Zresztą, nie czuję aż takiej więzi, która nakazywałaby mi pozostanie na grillu. Mam swoje życie, niech nikt za mnie mi go nie układa.Tyle.

4 komentarze:

  1. No tak, musisz korzystać ile wlezie z rowierka i z pogody, bo potem pewnie troszkę potrwa nim na niego wsiądziesz, ale kochana najwazniejsze że będziesz zdrowa.
    Koni też się boję, choć są śliczne i mądre, psów również, oprócz mojego Borysiątka oczywiście.

    Pewnie jesteś gdzieś w trasie, tak więc miłego popołudnia:-).

    OdpowiedzUsuń
  2. Nienie, dzisiaj wiatr duży, boję się o swoje gardziołko, a nie chcę ryzykować przed szpitalem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim zdaniem dobrze robisz, że rezygnujesz z tego typu alkoholowych imprez :) Tak trzymać!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję Zim - nie zamierzam pić.
    Szkoda, że niektórzy nie potrafią tego zrozumieć.

    OdpowiedzUsuń