Dzisiaj po raz ostatni, odwiedziłam mojego chirurga, z którym miałam przyjemność się leczyć przez 2 lata. Piszę przyjemność, bo doktor nigdy nie sprawił mi przykrości, zawsze był miły i serdeczny, a jeżeli chodzi o leczenie, to cóż, nie zawsze można wszystko, a tym bardziej, jeżeli nie ma się możliwości lub boi się do czegoś podejść, żeby nie pogorszyć i tak beznadziejnego przypadku. Tym sposobem mogłabym być pacjentką poradni przez jeszcze nie wiadomo, jak długi okres czasu, a tak? Mam szansę wyzdrowieć, bo zajęli się mną lekarze, którzy nie boją się ponieść ryzyka i co najważniejsze, liczą się z ewentualnymi powikłaniami. O tych ostatnich wcale nie myślę, wolę stać jedną nogą na drodze, która doprowadzi mnie do zdrowia, na razie..., obawy pewnie przyjdą przed samym pobytem w szpitalu, ale mam jeszcze całe 25 dni, więc zapominam o nich - póki co. Niby doktor kazał się zapisać jeszcze na wizytę 26 maja, tak w sumie dla odwiedzenia, ale po co? Pojawię się tam, jak na moich plecach będą już tylko blizny, o!
Czytam wasze blogi i wiem, że niektóre osoby chcą zakończyć działalność blogową, zamknąć blog. Nie róbcie tego, to jest wasz świat, wasze miejsce i zawsze można do niego wrócić... bez względu na to po jakim czasie.
Banderas, zgubiłeś mojego maila? :P
Czytam wasze blogi i wiem, że niektóre osoby chcą zakończyć działalność blogową, zamknąć blog. Nie róbcie tego, to jest wasz świat, wasze miejsce i zawsze można do niego wrócić... bez względu na to po jakim czasie.
Banderas, zgubiłeś mojego maila? :P
Też się zastanawiałam na zamknięciem mojego bloga, twierdzilam, że nie jest on nikomu potrzebny itp...ale nie, nie zniszczę go, nie zamknę, bo to taka moja cząstka i tak już jest i niech tak będzie. Wiem, że brakowałoby mi tego wirtualnego swiata.
OdpowiedzUsuńAga cieszę się, że u Ciebie co raz lepiej, i mam nadzieję, że już tak pozostanie:-)
Iwonko, właśnie - to wirtualny świat, do którego zawsze można wrócić :)
OdpowiedzUsuńZgadzam się. Kochani nie usuwajcie swoich blogów.....
OdpowiedzUsuńKto nie ryzykuje, nie wygrywa. Trzymam kciuki aby wszystko dobrze się skończyło. Hmm tak będzie nie ma innej opcji :)
Oglądałam na twoim blogu razem z Banderasem nasze zdjęcie z wycieczki rowerowej.Lepiej już może zamiast imion i szanownej J. niech będzie Banderasowa
OdpowiedzUsuńO, tak właśnie będzie :) Się zastanawiałam, jak ładnie napisać, to tak było na pierwszy wpis, ale od teraz tylko Banderasowa :D Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuń