Skoro świt, wyruszyłam na pobieranie krwi. Myślałam, że będę musiała zapłacić za badanie, bo nijak nie mogłam znaleźć skierowania przepisanego pół roku temu przez lekarza, na szczęście w ostatniej chwili mój mózg przewertował, gdzie jeszcze mogłam upchnąć świstek i EUREKA! Generalnie, to zastanawiam się, skąd do głowy przychodzą pomysły chowania czegoś, co będzie mi potrzebne za czas jakiś. Nie wiem, czym się kieruję na dany moment, ale tym razem skierowanie było wsadzone w Encyklopedię Zdrowia. Może na tamten czas, bawiłam się w coś a'la Fort Boyard, wszak tam też się szukało i dostawało wskazówki. Na pewno nie na darmo wsadziłam to do Encyklopedii akurat Zdrowia. Następnym razem Salanee obiecuje, że pomyśli, dlaczego coś, co chowa, chowa akurat tam i podzieli się tymi cennymi przemyśleniami, żeby wspólnie wydedukować, czy to, co ona robi ma jakiś ukryty sens, czy jest to może coś odziedziczone po mamie, która także chowa wszystko, a później tego znaleźć nie może ;) A samo pobieranie krwi? Bolało, oj bolało. Kiedy wbijają igłę, przechodzi przeze mnie taki ciepły pot, a później na chwilkę robi się słabo, po czym odzyskuję ostrość. Też tak macie? Im starsza, tym bardziej boję się igieł.
Odwiedziłam też dentystkę. Nie wiem, czy pisałam, ale na dziąśle, przy górnej szóstce, tej której się nie da wyleczyć kanałowo, urosła mi jakaś kulka, która sama w sobie dolegliwości nie daje, ale przy mocniejszym ucisku jest wrażenie, przebiegającego prądu. Noszę to coś na dziąśle już czas jakiś, myślałam, że samo zniknie, ale że nie znika, a ja do szpitala mam coraz bliżej, postanowiłam się dowiedzieć, jak to się leczy i co to w ogóle jest. Kogo nie spytałam, słyszałam, że to jest ropa... No, ok, ale przecież powinno mnie to boleć, tak? Z drugiej strony, co to innego może być? W każdym razie, asystentka, której się radziłam od razu mnie nastraszyła, że to jest ropień, który dopiero się klaruje. Ja z doświadczenia plecowego wiem, że jak się ma ropnia, to się nie da funkcjonować, a mnie przecież nic nie boli. Ona by radziła usunąć tego zęba, bo mogą być powikłania, a jak jeszcze szpital i przeszczep mnie czeka, to lepiej nie mieć problemów z zębami. No, ok - miała kobiecina poniekąd rację, ale cholercia - mnie ten ząb w ogóle nie boli, dlaczego mam go tracić, chlip! Zdradziła mi też tajemnicę, jak można sobie dopomóc, żeby opróżnić ropnia. Kupić igłę i przebić! Od razu przeszły mnie ciary. Ona jest chyba niepoważna - never! Postanowiłam zaczekać na dentystkę, żeby dała mi jakiś antybiotyk, no i zrobić ostatniego zęba. Troszkę się nasiedziałam, bo doktorka zawsze się spóźnia, ale było całkiem przyjemnie, obok mnie kłóciły się dwie babki o to, która idzie pierwsza. Umiliły mi czekanie, nie powiem. Kiedy już weszłam do gabinetu, a dentystka dowiedziała się o kulce, powiedziała - WIEDZIAŁAM! Ten ząb nie miał prawa dłużej wytrzymać. Hm! Pomacała kulkę i stwierdziła, że to wytworzyła się przetoka. Jeszcze lepiej, znowu moje doświadczenie plecowe dało się we znaki, że jak przetoka to jeszcze gorzej. Zacznie się przenosić, a później to już pies pogrzebany. O dziwo, z jej ust padło, że ona by tego nie ruszała, skoro nie boli. Dla mnie to najlepsza opcja, ale gdzieś w głowie siedziało to, że jak się tej kulki nie pozbędę, to może mi się później przeszczep nie goić, albo co... Podzieliłam się moimi obawami i z miejsca dostałam skierowanie na RTG zęba, żeby dokładnie zobaczyć, cóż tam w tej kulce siedzi. I tu takie moje zapytanie. Może ktoś wie, bo dentystka powiedziała mi, że tym razem za RTG będę musiała zapłacić, gdyż tylko jedno zdjęcie na jednego zęba przypada, a potem trzeba wyrzucać złotówki. Faktycznie tak jest? Tylko nie odsyłać mnie do wujka google ;) Ostatnie prześwietlenie było w tamtym roku, więc może uda mi się załatwić to za darmo. Jadę jutro, zobaczymy...
A teraz czas na przyjemności - dla mnie oczywiście :) Od godziny 16 podróżowa...liśmy. Milutkie, zawodowe Banderaski, bananowy Kisiołek śpiewak i ja :D Wiatr stawiał dzisiaj opory, mnie jeszcze troszkę rana przeszkadzała,bo źle sobie założyłam opatrunek (tak tak, nawet zawodowcowi się zdarza :)), ale jak zwykle było..., no sami wiecie... SUPER, w tym temacie to zawsze będę monotematyczna. Co tu dużo mówić - "Być może istnieją czasy piękniejsze, ale te są nasze."
Hmm.. Jeśli chodzi o zęba to też kiedyś zrobiła mi się taka ''kulka'', która później okazała się torbielą. I trzeba było ją usunąć wraz z dwoma zębami.
OdpowiedzUsuńMyślę, że skoro RTG miałaś robione w tamtym roku to w tym już możesz mieć za darmo.. ale nie orientuję się w tym.
Życzę powodzenia. Pozdrawiam. :)
Hejka. Dla świętego spokoju zapłaciłam - 15 złotych. Z tą torbielą to mnie trochę przeraziłaś, to już chyba wolę ropień :)
OdpowiedzUsuń