piątek, 24 czerwca 2011

Kurczę pieczoneę. Dlaczego dzieje się tak, że jak szykuje się jakaś impreza tudzież wydarzenie, w którym chcę wziąć udział, pogoda płata figla, niebo pokrywa się złowieszczymi chmurami, z których zaczyna padać deszcz, no dlaczego? Mowa o dniu jutrzejszym. Pesymistycznie do tego podchodzę, bo każdy portal pogodowy oznajmia iż jutro pogody nie będzie! 25 czerwca ma odbyć się 13 Rodzinny Rajd Rowerowy. Poprzednie lata to moja choroba i brak możliwości wzięcia udziału w imprezie (zresztą, pogody także nie było z tego, co pamiętam). Koszulkę zakupiłam, rower przygotowałam i raczej nic z tego nie będzie, dlatego się nie nastawiam na wyjazd. Po prostu nie jest mi dane tam być. Szkoda, że organizatorzy nie mają możliwości przełożenia Rajdu, wątpię czy ktokolwiek w deszczu pojedzie - jakaż to przyjemność? Żadna! W każdym razie, jestem umówiona z Kisiołkiem o 9:30, ale... no.

Dzisiaj, żeby było śmiesznie też mnie zlało. Byłam tak mokra, że można mnie było wykręcać, o ile ktoś miałby tyle siły w ręcach. Po prostu, przezorność z ubezpieczeniem u mnie nie występuje, ale dla włosów taka deszczówka jest idealna, ciekawe tylko, czy nie przypłacę tego chorobą? Oby nie.

Wykonałam też badania, które zlecił mi mój rodzinny doktorek. Jak zwykle był problem,  lewa ręka ma słabe żyły i po wkłuciu, wszystko popękało, a  prawa nie chciała oddawać krwi. Powodem - bardzo niskie ciśnienie. Pielęgniarka musiała naciągać krew do strzykawki, a i tak łatwo nie było. Powiedziała, że najlepiej  w moim przypadku wypić lampkę koniaczku z rana, wtedy żyły i krew popłynie... Tia, tylko jakie będą wartości? Taka już moja przypadłość, jestem niskociśnieniowcem i nic na to nie poradzę. Ja się dobrze czuję, nie przeszkadza mi to wcale. Wyniki  w poniedziałek dopiero, bo te dodatkowe badania, które miałam zlecone, nie mogą się zrobić w jeden dzień. Hym. Byle te wartości były lepsze niźli te ze szpitala. Nie chcę się faszerować dodatkowym stosem leków, już wystarczy.

Oddalam się do spania. Was też odsyłam, a kysz! Spać. Niech Morfeusz porwie i Was! Cmok.

3 komentarze:

  1. Mnie też zlało, jak wracałam z egzaminu, ale tylko trochę - już szłam do domu. Ostatnio prawie zawsze, odkąd zima się skończyła, to weekendy są mokre i zimne. Może musimy poczekać aż zamiast deszczu spadnie śnieg? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. I co, pojechałaś w Rajdzie? Mnie też wczoraj zlało w malinowym gąszczu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dokładnie, kiedy przychodzi weekend, automatycznie psuje się pogoda. Ja mam nadzieję, że ten niefart się kiedyś skończy? I w sumie - wcale by mnie ten śnieg nie zdziwił ;)

    Syrga, tajemnica, szerzej w notce ;)

    OdpowiedzUsuń