OMG! Ja to sobie zawsze wykracze...
Od wczoraj narzekalam na bezczynnosc, brak rozrywek i monotonie, to tak delikatnie mowiac. Dzisiaj sobie cenie to wszystko, co napisalam powyzej, dlaczego? Nic nie zapowiadalo tego, co mialo sie wydarzyc. Ranek przebiegl normalnie. Sniadanie, pozniej 6 godzin wietrzenia i obchod lekarski. Lekarz ogladal przeszczep i jest gotowy do nakladania skory dodatkowej... Zobaczymy, jak to sie wyklaruje w ciagu kilku dni. Potem byl obiad, a o godzinie 13 wywiezli mnie z sasiadka na korytarz, bo w sali mieli czyscic podloge. Myslalysmy, ze tylko na chwile tam pobedziemy. Wypilysmy sobie kawe, a tu sie okazalo, ze przyblizony czas powrotu do pokoju to godzina 19-20! Co? Jak to tak? A siku? No wlasnie. Godzine po tych slowach, cierpial moj pecherz. Na basen nie zamierzalam sikac, dlatego siostra pozwolila nam na wozku udac sie do wc na innym pietrzel. Ol je! Pozwiedzialysmy, zgubilysmy sie tez, bylo wesolo. Po 18 mialam przyjemnosc widziec przebierajacych sie robotnikow, bo tak akurat stalo moje lozko. Nie moja wina. Teraz jestem juz w pokoju i padam..., bo jeszcze byl taki pan, co zagadal mnie prawie na smierc. Ech. Za duzo mi tu gadaja. Dobranoc.
posted from Bloggeroid
Z toaletami w szpitalach też nie mam z reguły dobrych doświadczeń. Notoryczny brak papieru toaletowego, wyjątkiem była może moja poprzednia osiedlowa przychodnia, gdzie papier z reguły był :) Ale to pewnie tylko dlatego, że tu każdy ma blisko do sklepu i może sobie kupić.
OdpowiedzUsuńAle nawet w szpitalu dziecięcym niewesoło... O papierze nie wspomnę, ale po prostu brud.
Całe szczęście, że niebawem wracasz do domu! Pozdrawiam :)