Ogarnęłam, wczorajszy dzień ma się rozumieć. Dzisiaj jest lepiej. Umiliłam sobie wtorek, czym? Zakupami, jak na kobietkę przystało. Wyruszyłam o godzinie 8:00 pozałatwiać to i owo. Miałam nadzieję, że uda mi się odwiedzić jeszcze rodzinnego lekarza, w myśl zasady - Zrób dzisiaj, co masz zrobić jutro, ale niestety nie wyszło, wszak czas goni nas, cały czas..., i ani się obejrzałam a wybiła godzina 13:30 - gdybym poszła do ośrodka, pocałowałabym klamkę, lekarz przyjmował bowiem do 12:00. Wdrożę zatem plan pierwotny, czyli? Pójdę jutro. Udało mi się jednak ustawić wizytę dentystyczną. Leczenie rozpoczynam 30 sierpnia o godzinie 17:30. Trochę odległy to czas, ale niestety, nie było nic wcześniej, poza tym komory hiperbaryczne jeżeli wypadną w lipcu, to spokojnie je zaliczę, a jeżeli przyjdą w sierpniu? Ha, dlatego właśnie ta godzina 17:30, żebym ewentualnie zdążyła wrócić z Siemianowic. Teraz, kiedy kulka zniknęła, mogę czekać. Sprawa ubezpieczenia przez MOPS na czas leczenia też będzie się załatwiać. Zaświadczenie, które wydał mi lekarz jest dobrze napisane. Uff! Cóż mi zatem pozostało? Cieszyć się tym, co mam i cierpliwie czekać. Pozdrawiam Jolę i Roberta :D My to mamy szczęście na siebie wpadać ;)
Jak już napisałam na wstępie, dzień dzisiejszy to zakupy, które miałam zrobić dawno temu, bo jak kończą się kosmetyki, to wszystkie na raz. Taki blogowy haul zakupowy będzie dzisiaj, więc... Kupiłam sobie kilka rzeczy, w tym czerwony lakier, bo podobno każda kobieta powinna takowy mieć na swoim wyposażeniu. Ja do tej pory lubowałam się w lakierach cielistych, aleeeee, zmieniłam ulubienie, bo jak czerwień musi być, to nie ma żadnej dyskusji ;) Odwiedziłam też fryzjerkę i wiecie jak ulżyło mojej głowie? Ależ ja byłam zarośnięta. Pozostaje się zafarbować i włoski znów będą szczęśliwe. Tym razem wybrałam czarny bez. Jak będę wyglądać, nie wiem, ale trzeba coś zmienić. No, oddalam się do swoich zajęć...

No to miałaś małe urwanko głowy zakupowe :) Ale to nawet miłe, tak zapomnieć na chwilę o dniu codziennym w sklepie.
OdpowiedzUsuńOdpowiedź o sterydach napisałam w poście niżej.
Pozdrawiam :)
Ale sobie poszalałaś! Jednak to jest to, co my kobitki lubimy najbardziej. Wtedy człowiekowi i humorek wraca i chęci do zycia, a że pieniążków ubywa - no cóż, raz nie zawsze!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, ja na zakupki w piątek ale to trochę służbowo, za służbową kasę:-)
Iva, bo producenci siebie za drogo cenią, dlatego, hihihi ;)
OdpowiedzUsuń