Miałam dzisiaj napisać coś więcej i w ogóle obrać inny kierunek myślenia, jednak po wejściu na bloga Ewy się to zmieniło... Ewo, jestem przy Was myślami. Modlę się. Nie potrzeba tyle cierpienia...
Smutne to bardzo, ale człowiek nic tu nie poradzi, taka wola Boga. Musimy wspierać Ewę, aby umiała to wszystko znieść i potrafiła pogodzić się z okrutnym losem.
Miłość może wiele znieść, ale są momenty granicy, przez którą ciężko jest przejść. Jedni się zatrzymują na niej i ciągle pytają: jest Bóg? A może Go nie ma? Inni ją przekraczają, próbują dociec tej tajemnicy. Artyści na przykład doskonale wiedzą, że to co my nazywamy światem materialnym czy zewnętrznym i normalnymi zachowaniami to tak naprawdę nasze ustalenia, ale oni też potrafią je rozgraniczyć. Gorzej jest wtedy, kiedy wskutek żałoby czy gwałtownej straty pogrążymy się w smutku na tyle, że stracimy poczucie granicy między tym, co nasze i wewnętrzne, i tym, co jest na zewnątrz nas. Modlę się o Ewę i Janka, o siłę dla nich... Pozdrawiam!
Smutne to bardzo, ale człowiek nic tu nie poradzi, taka wola Boga. Musimy wspierać Ewę, aby umiała to wszystko znieść i potrafiła pogodzić się z okrutnym losem.
OdpowiedzUsuńMiłość może wiele znieść, ale są momenty granicy, przez którą ciężko jest przejść. Jedni się zatrzymują na niej i ciągle pytają: jest Bóg? A może Go nie ma? Inni ją przekraczają, próbują dociec tej tajemnicy. Artyści na przykład doskonale wiedzą, że to co my nazywamy światem materialnym czy zewnętrznym i normalnymi zachowaniami to tak naprawdę nasze ustalenia, ale oni też potrafią je rozgraniczyć. Gorzej jest wtedy, kiedy wskutek żałoby czy gwałtownej straty pogrążymy się w smutku na tyle, że stracimy poczucie granicy między tym, co nasze i wewnętrzne, i tym, co jest na zewnątrz nas.
OdpowiedzUsuńModlę się o Ewę i Janka, o siłę dla nich...
Pozdrawiam!