Dzień dobry!
Z poniedziałku zrobiła się środa i oto jestem. Szpital wypuścił mnie ze swoich murów, wszak wypadła siódma doba. Od wczoraj miałam zapowiedziane, że tak się stanie, ale nie chciałam nic pisać, coby nie zapeszyć. A dzisiaj już jestem sobie w domu, centrum mojego dowodzenia znalazło się na łóżku i tak pozostanie do 20 czerwca. Nic mi nie wolno, mogę tylko chodzić siku i leżeć. Nawet jakbym chciała usiąść, to tego nie zrobię, ze względu na miejsce pobrania skóry do przeszczepu. No właśnie, a co z przeszczepem? Już piszę.
W dniu wczorajszym, przy porannej wizycie, lekarz prowadzący był sceptycznie nastawiony co do mojego wyjścia, tak samo jeszcze jedna pani doktor. Oni uważali, że to za wcześnie, tym bardziej, że mieszkam daleko od Siemianowic, no i, że nie wszędzie przeszczep się przyjął Chcieli nakładać skórę z banku tkanek, ale pani doktor szefująca powiedziała, że nie trzeba tego robić i można mnie tak zostawić. Hym. Miny mieli niewesołe, ale widać było, że w kwestii mojego pozostania na oddziale nie mieli nic do powiedzenia. W ogóle to były chyba jakieś czystki, gdyż moja sąsiadka wyleciała już wczoraj po wizycie. No i tak, pozostaje czekać, że to wszystko będzie się ładnie goić, bo innej opcji nie przewiduję :) Kontrolę mam 20 czerwca.
Wiesz, z jednej strony może mieli trochę racji że za wcześnie, ale z drugiej tyle się teraz słyszy i mówi o tych lekoopornych bakteriach szpitalnych... Naprawdę współczuję ludziom, którzy te świństwa złapali. Kiedyś jeden naukowiec się wypowiadał, że gdyby choć jedna taka bakteria opuściła szpital, to ludzkość nie miałaby szans na przetrwanie, więc pewnie coś w tym jest.
OdpowiedzUsuńDlatego może dobrze, że mimo wszystko nie zostałaś tam dłużej, bo jednak co dom, to dom.
Pozdrawiam :)
A ja się troszkę dziwię, że tak szybko Cię wypuścili.
OdpowiedzUsuńPo mastektomii w Elblągu leżałam
w szpitalu 12 dni, ale wyszłam pełna sił do domu.
Natomiast w Gdańsku po bardzo trudnej operacji na opłucnej wypuścili mnie w trzeciej dobie.
Ledwo doszłam do auta.
Co szpital to obyczaj.
Najważniejsze, żeby przeszczep się przyjął i byś mogła spokojnie i z radością kontynuować swoje pasje...
Bardzo mocno przytulam i pozdrawiam :*
Hejka. Dokładnie. W szpitalu sieją się różne bakterie, na pewno bezpieczniej jest w domu. Mimo ich obaw, cenię sobie to, że wyszłam do domu. Aldi, w Siemianowicach po przeszczepie wychodzi się od 7 do 9 doby, więc wyszłam w normie, ale żeby po operacji opłucnej wypuścili cię w trzeciej dobie, to jestem z lekka w szoku.
OdpowiedzUsuńTak, teraz sobie wyzdrowieję i zacznę normalnie żyć :D