Hym. Od czego by tu... Może się ładnie przywitam, bo tytuł nie każdemu może coś powiedzieć. Witajcie moi mili czytelnicy, wędrowcy, przybysze, podglądacze chciani, niechciani goście... - wróć, tutaj nie ma niechcianych, wszystkich witam z rozłożonymi semaforami przygotowanymi do uścisku. Jak po weekendzie? Dla niektórych wakacje za pasem, inni jeszcze muszą poczekać na swój wypoczynek, a jeszcze inni z utęsknieniem patrzą, aż cyferki w kalendarzu pokażą im datę, w której będzie się zaczynał wymarzony urlop. Fajnie... A ja na nic nie muszę czekać, bo tkwię w jednej wielkiej dziurze, z której nie mogę się jakoś wydostać..., a chęć robienia jest przeogromnie, masakrycznie wielka! Nie chcę już wypoczywać! Chcę zaangażować me członki do pracy, chcę się wykazać, zarabiać pieniążki, pożytkować je, chcę wyjechać nad morze..., bo tak dawno mnie w tamtych okolicach nie było, chcę poczuć fale na stopach i zanurkować w piasku. Chcę. No nic.
Byłam dzisiaj do kontroli w Siemianowicach Śląskich, ale to chyba się domyśliliście, czytając początek. Wiedziałam, że nie do końca z raną jest idealnie, ale jakoś się tym nie martwiłam, bo przecież miejsce operowane nie dawało żadnych dolegliwości bólowych. Dotarłam bez żadnych problemów, tak samo było ze znalezieniem miejsca zakwaterowania Corsy - chociaż tyle - muehehe. I to wszystkie pozytywne aspekty. No, może jeszcze jeden by się znalazł, nie musiałam długo czekać na wizytę. W środku gabinetu już nie było kolorowo. Słowa doktora - chcę powiedzieć, że ta rana jest brzydka. Moja odpowiedź - Doktorze, może troszkę, ale za to nic nie boli... Doktor zawołał ordynatorkę i ta orzekła, że rana faktycznie, ładna nie jest, ale nie jest też najgorsza. Niestety to, co z niej wyrosło będzie powodowało brak gojenia, dlatego trzeba to wyciąć. Buja ziarnina straszliwie, taki już mój urok. Dalej wszystko potoczyło się bardzo szybko. Skalpel, gaziki, sól fizjologiczna i rach, ciach. Bez znieczulenia. I nic nie bolało! Dlaczego? Ziarnina nie posiadała nerwów. Po wycięciu bardzo krwawiła. Musiałam czekać pół godziny po zabiegu, żeby nic się nie stało. I dobrze, bo cały opatrunek przemókł i musieli go zmieniać. Doktor M.M. orzekł, że może się tak zdarzyć, że ta ziarnina znowu wyrośnie. W takim przypadku muszę niezwłocznie przyjechać do Siemianowic na wycięcie. Jego mina powiedziała mi, że pewnie przyjadę... Kontrola wypada 4 lipca, zobaczymy, może nic się nie wydarzy do tego czasu. Dostałam recepty na leki, którymi będę traktowała ranę. Poza tym, komory muszę zaliczyć, dla mojego dobra. Czekam zatem, aż do mnie zadzwonią. Zmartwiłam się bardzo moimi wynikami krwi, które wykonywali mi w szpitalu. Idę do swojego lekarza w środę. Nie rozumiem tego. Jem wartościowo, a i tak nic z tego nie wynika. Normy chyba nie są dla mnie. Mam nadzieję, że po sezonie truskawkowym będzie lepiej, ale jak nie, to niech mój rodzinny przepisze mi na to jakieś leki na receptę, bo te, które można nabyć bez, nie są nic warte. Jakie mam te wyniki? Już piszę:
WBC: 2,72 109/l
RBC: 3,65 1012/l
HGB: 10,1 g/dl
HCT: 31,1%
PLT: 240
Glukoza w surowicy: 70 mg%
Białko: 7,0 g%
Kreatynina 0,49mg%
Na: 139 mmol/l
Ca: 1,22 mmol/l
Mało, mało mało. Siet!
Wyniki masz rzeczywiście słabe, ale kilkanaście miesięcy temu było duuuużo gorzej. Porównanie w tamtą stronę wypada co najmniej optymistycznie ;) Z ziarniną masz problem od pierwszej operacji. Plus w tym wszystkim jest taki, że skoro coś ciągle szybko rośnie, to gdy zaczną rosnąć tylko zdrowe komórki, postępy będą wyraźne w szybkim tempie. A do tego brakuje Ci aktywności, masz energię i uśmiechasz się cierpliwie, pokonasz resztę bakterii i innych paskud radością życia i wkrótce zobaczysz zachód i wschód słońca na plaży... Buźka!
OdpowiedzUsuńZ kolei mój doktorek ostatnio wykazał się dużą domyślnością, wypisując mi "na zamówienie" receptę jednocześnie na steryd w mniejszej i w większej dawce.
OdpowiedzUsuńBierzesz jakieś suplementy, np. wapno? Wbrew pozorom podobno to nie mleko ma najwięcej wapnia, tylko ser żółty :) Pozdrawiam :)
Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie i zycze bardzo duzo zdrowia i pokonania wszystkich przeszkod.
OdpowiedzUsuńZim, fakt - sera żółtego to ja w ogóle nie jadam, jakoś mi nie podchodzi. W szpitalu dawali często, zjadałam po plastrze... Mleko, pijam rano, ale ma ono 0,5%, więc jakby woda. Niestety, innego nie wypiję ;)
OdpowiedzUsuńBiorę suplementy, ale widać są one do dupy ;)
Steryd w mniejszej i większej dawce? A ty jaki masz łykać? :D
Syrga, właśnie w porównaniu do czasów, kiedy miałam zaostrzenie choroby, teraz jest wzorowo. Nie odczuwam, że czegoś w organizmie mam za mało, więc w sumie ogarnęłam to i przestałam się przejmować :)
Ewuś, pozdrawiam i ja!!! Przytulam i całuję też :)
OdpowiedzUsuńJa nie łykam, ja wdycham ;) Doktorek się domyślił, że z reguły gdzieś tak w połowie lipca przechodzę na mniejszy :) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńAaaa, wdychasz :D
OdpowiedzUsuń