Tak zapowiada się weekend w moim mieście. I chociaż pogoda pewnie nie dopisze, ludzi będzie dużo na koncercie finałowym. Zapłacili kasę za bilety, muszą pójść ;) W tamtym roku jeszcze nie trzeba było płacić, a w tym jest inaczej. Ma to swoje dobre i złe strony. Zaczynając od dobrych, na koncert pójdzie ten, co naprawdę będzie chciał, nie będzie chaosu, ścisku i wszystkiego, co może doprowadzić człowieka do stratowania(tak było w tamtym roku). A te złe? Niestety, nie każdego jest stać na taki wydatek. I chociaż Darek Maciborek mówił, że ceny są na każdą kieszeń, bo najtańszy bilet 30 zł - to dla mnie i tak za dużo. Poza tym, mieszkam w takiej okolicy, gdzie ten koncert będzie się odbywał, więc ze swojego okna doskonale zobaczę wielką scenę, a i dźwięk będzie lepszy, lornetka w dłoń i jazda! Za rok będę w środku! Kto jest gwiazdą? Obok Jamesa Blunt'a, wystąpi Matisyahu. Pierwszego nie muszę chyba przedstawiać, bo każdy na pewno zetknął się z jego twórczością, natomiast drugi to artysta bardzo oryginalny, tworzący muzykę w stylu reggae, do której dodaje elementy muzyki chasydzkiej, jazzu, hip hopu i beatboxingu. Osobiście nie miałam okazji słuchać wcześniej tego pana, ale braki nadrobiłam i powiem szczerze, że warto jest wydać pieniążki na dzisiejszą imprezę. Deszcz nawet jeżeli będzie padał, nie przeszkodzi. Muzyka reggae od zawsze łagodziła to, co złe. Pozytywne wibracje rozgonią cumulonimbusy, które będą chciały zawisnąć nad miastem ;)
Dzień wczorajszy to także koncerty na Rynku Starego Miasta. W ramach II Life Festival ma się rozumieć, i to na dodatek za kompletną darmochę :D Byliśmy z Kisiołkiem pokołysać swoje boskie ciała. Jedliśmy też, albo inaczej - smakowaliśmy! Projekt kulinarny - Gotujemy dla Pokoju! Kucharze z różnych stron świata. Jadłam dobrocie. W sumie do dzisiaj nie wiem, co to było, ale smakowało, oj smakowało! Były też pieczone jabłka faszerowane bigosem z grzybkami... Kolacja jak się patrzy ;) Później trzeba było spalić to, co wpadło do brzuszka. Zaczęło się od Krzywej Alternatywy. Muzyka bardzo dobrze mi znana, z wokalistą wypiło się sporo, nawet próbowało się robić z pasty do zębów alkohol - młodość wtedy rządziła, ech Berkson... ;) Po Krzywej Alternatywie ruszyli Artyści Świata, a wśród nich francuska formacja Kana. I to była dla mnie miazga. Chłopaki grają reggae pomieszane z soulem i kubańskimi rytmami. Śpiewają w różnych językach, począwszy od angielskiego a skończywszy na jamajskim. Nie miałam okazji ich poznać wcześniej, może to z racji tego, że rozwinęłam skrzydła, aby zgłębiać inne gatunki muzyczne, ale braki nadrabiam, bo warto ich znać. Zaczarowali scenę, zaczarowali publiczność (nawet Kisioł się kołysał), zaczarowali mnie. Byłam w innym świecie. Magia. Nie omieszkał się tego nie zauważyć reporter z radia RMF-FM, i że tak powiem mnie dopadł. Jeżeli ktoś wczoraj słuchał w/w stacji, to miał okazję usłyszeć mój namiętny głos na antenie w tzw. relacji na żywo..., ale tak na marginesie to pan reporter mógłby nie palić. Palacze - żujcie gumy ;)
Przez próby na koncert finałowy nie spałam do godziny 2 w nocy. Dzisiaj będzie to samo. Pewnie i petardy też. Biedna Sonia.
Ladnie to pani opisała tylko bilety 39zł najtansze a poza tym napewno nie pospisz
OdpowiedzUsuńO widzisz. Miało tam być 9, przeoczyłam błąd. Podziękowała. Nie pośpię, mało tego, wcale nie zamierzam spać :D
OdpowiedzUsuńAgnieszko taki to już urok mieszkania w centrum. Przynajmiej masz wszystko za darmo a i czujesz się jakbyś tam była.
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że wracasz do zdrowia i mam nadzieję że tak już pozotanie:-)
Bujanie wzmacnia organizm i zwiększa odległość między kącikami ust. Dobrej zabawy! ;)
OdpowiedzUsuńO, tak - wracam do zdrowia. Jutro kontrola, ciekawe, czego się dowiem ;)
OdpowiedzUsuńObie imprezy, brzmią naprawdę świetnie. Mam nadzieję, że z tej drugiej będziesz tak samo zadowolona jak z pierwszej. Pozdrawiam bardzo serdecznie! :)
OdpowiedzUsuńLubię reggae, ale koncert pod oknami... Mnie wystarczą cotygodniowe imprezy sąsiadów z bloku obok! :) I to za darmo :) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńZim i jak znosisz te imprezy u sąsiadów? Ja z roku na rok jestem coraz mnie tolerancyjna dla takich zachowań. Nie wiem, może za stara już jestem i dziwaczeję? Jakubie, o tak! Muzyka była świetna. Przyjemnie się do niej zasypiało, no i co najważniejsze - nie było petard :)
OdpowiedzUsuńSwego czasu w odwecie (kiedy imprezy były tuż nade mną) zrobiłam "bombę muzyczną" - po prostu najpierw puściłam na cały regulator jakiś punkowy kawałek, potem "Korowód" Marka Grechuty (wystarczy przesłuchać ten utwór, żeby przekonać się, dlaczego właśnie "Korowód"), a na końcu jakiś metal i coś klasycznego. Cisza na górze była gwarantowana przez lata aż do chwili obecnej :) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń