Houk!
90/50 - takie mialam dzisiaj cisnienie o godzinie 6 rano. Pielegniarka dala wskazowke, ze jakbym wstawala z lozka, to mam najpierw posiedziec. Teraz juz wiem, dlaczego codziennie po wstaniu wirowal mi swiat... Nie moge tu spac. Noce sa dla mnie tragiczne, chyba nieodpowiedni materac powoduje ten dyskomfort, zbyt miekki jest.
Wczoraj pisalam o 3 godzinnej katordze w lezeniu na brzuchu. To bylo nic, dzisiaj mam lezec 4 godziny. 2 juz za mna. Na szczescie, ulozyli mnie na boku ze wzgledu na ten kregoslup. Boli mnie biodro i cierpnie noga, ale takie cos to zniose... A jutro? Jutro bede lezec 6 godzin bez opatrunkow. Przeszczep w jednym miejscu sie slimaczy. Leje sie duzo wydzieliny w zwiazku z czym, to miejsce sie nie przyjmie. Lekarz mi dzisiaj powiedzial, ze naloza na to nowa skore, ktora zostala im po poprzedniej operacji i trafila do banku tkanek. Nie bedzie to zadna operacja na szczescie, tylko taki mini zabieg. Czasami tak sie dzieje, jakos mnie to nie zmartwilo, ich tez nie. Rodzicom chyba nie powiem, bo beda panikowac, a ja nie chce, zeby sie przeze mnie martwili.
Smutno mi tu. Myslami jezdze sobie na rowerze, a mozg zaopatrza mnie w widoki, ktorych doswiadczylam rzeczywiscie jezdzac. Grunt to nie zwariowac...
Zycze udanej niedzieli, spedzonej w gronie rodzinnym. Wypoczywajcie.
posted from Bloggeroid
Pomyśl sobie, że każda godzina, minuta - przybliżają Cię do wyjścia :) Normalnie jakbym tam była w Oświęcimiu to bym kupiła nawet nie bukiet kwiatów, ale palmę! :D
OdpowiedzUsuńPomyśl sobie, że jak już wyjdziesz, będziesz mogła funkcjonować bez bólu. :) pozdrawiam i życzę Ci szybkiego wyjścia do domu. :)
OdpowiedzUsuńTen przymus leżenia to taka "stop klatka", abyś nauczyła się odpoczywać także w sposób bierny, łobuzie :P Nie marudź tylko zdrowiej. Buziaki :*
OdpowiedzUsuńZim, hihihi:-) Odliczam te dni do powrotu, chociaz jeszcze nie wiem, kiedy ten powrot bedzie. Nigdy nie lubilam szpitali, dlatego taki bunt we mnie, ale kto te szpitale lubi... ;-)
OdpowiedzUsuńReewelka, dokladnie. i to jest to, co mnie trzyma w kupie. marzeniami jestem juz gdzies wysoko na szlaku z Kisiolkiem.
Ania, oj tam, oj tam ;-)