Czy wy też dzisiaj tak bardzo źle się czuliście? Od samego rana męczył mnie ból głowy, brak sił i najlepiej byłoby przespać cały dzień..., a tu się nie dało. Pobudkę zaliczyłam już o 4 rano, bo moja Sonia miała potrzebę załatwienia. Na dobre wstałam po 8 - tak się dzieje, kiedy tato wraca do domu z pracy. Huk, harmider i nie ma spania, kogo obchodzi, że inny domownik śpi. Myślałam, że łazienka i kawa pomoże mi dojść do siebie, ale nie, a czekało mnie dużo chodzenia... Upał nie pomagał. Ledwo szłam, głowa, noga dawały się we znaki. Od wczoraj mam spuchnięty drugi palec u nogi, stanęłam na czymś, gdy myliśmy nogi w strumyku, i z lekka cierpię. Obrzęk duży, stanąć się porządnie nie da, a już o założeniu adidasa nie ma mowy, nie mieści się. Myślałam, że to rozchodzę, niestety bez efektu. Po powrocie do domu czekała na mnie bratanica, później wizyta w serwisie rowerowym i odbiór koła. Jeden plus. Koszt naprawy to 20 zł. Wymiana uszczelek, przesmarowanie. Piasta dobra. Uff! Nie miałam jednak dziś siły założyć koła do roweru, zrobię to mam nadzieję jutro... Wieczór u Lalki, ale też bez sił. Zaraz idę spać. A jutro znowu czeka mnie chodzenie, byle pogoda sprzyjała samopoczuciu.
Dobranoc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz