Dobrze, że człowiek posiada instynkt samozachowawczy. Mój, kazał mi wczoraj posprzątać mieszkanie, a że ja zawsze przykładam się do tego, co robię to trochę mi zeszło i przez kilka godzin wszystko błyszczało, a już szczególnie mój pokój, gdyż to w nim spędzam najwięcej czasu... Dlaczego tylko kilka godzin? Moja czworonożka, straszliwie się leni, gubi kudły na potęgę, dlatego dzisiaj pokój wygląda, jakby wcale sprzątane w nim nie było. Syzyfowe prace zatem dzieją się, ale dzisiaj nie sprzątam. Instynkt samozachowawczy kazał odpocząć. Się zastosuję.
Mam nadzieję, że dzień dzisiejszy spędzę w spokoju, bez wizyty małej A., chociaż kto wie, czy nie nawiedzi mnie po południu, trochę rzeczy w nocy podziało się w związku z czym, może być u nas w ramach odpoczynku jej mamusi. Ona to wylądowała w szpitalu. Powód? Omdlenie. Robią jej teraz wszystkie badania, na pewno wyjdzie z murów szpitalnych, ale zapewne odpocząć będzie chciała...Cóż. Z mojego wnioskowania wychodzi, że pewnie biedaczka nabawiła się anemii, bo wiecznie się odchudza i praktycznie nie dostarcza witamin organizmowi. Weekendy to alkohol, więc wypłukała się ze wszystkiego, co posiada. Nie ma to, jak efekt pustych kalorii. Konsekwencje to niewygodne łóżko, wenflon, płyn wieloelektrolitowy, pobieranie krwi, EKG, takie tam przyjemności szpitalne. Mądrość z tego taka: jak pijecie, to uzupełniajcie później braki, albo lepiej: nie pijcie wcale!!!
Update:
Nie na darmo nie jestem lekarzem. Bratowa już w domu, wyniki w normie. Lekarz postawił przyczynę omdlenia: "Jak się za szybko wstanie na siku, to czasami może się zakręcić i w konsekwencji omdleć..." Vivat służba zdrowia!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz